Między kontrolą a halucynacją
i
Anil Seth; zdjęcie: archiwum Anila Setha
Wiedza i niewiedza

Między kontrolą a halucynacją

Rozmowa z profesorem neuronauki kognitywnej Anilem Sethem
Maria Hawranek
Czyta się 21 minut

O tym, jak twój mózg – mocno zakorzeniony w ciele – generuje świat, w którym żyjesz, i konstruuje twoje „ja”, opowiada Marii Hawranek profesor neuronauki kognitywnej i komputerowej Anil Seth.

Maria Hawranek: W książce 30 sekund o mózgu piszesz, że mózg ma kształt kalafiora, fakturę tofu i jest w nim tyle połączeń, że ich policzenie zajęłoby nam około 3 mln lat. To jest nie do wyobrażenia. Na następnych stronach dowiadujemy się, jak percepcja nas oszukuje – piszesz o ślepocie pozauwagowej, bólach fantomowych czy synestezji. I że kolor właściwie nie istnieje. To co istnieje?

Anil Seth: Pytanie o to, co postrzegamy, a co w rzeczywistości jest tam, gdzie patrzymy, zaprząta nasze głowy od początków filozofii. Lubię perspektywę Kanta – czyli że coś tam jest, tylko nie wiemy co i nigdy nie uzyskamy do tego bezpośredniego dostępu. Oczywiście musi być związek między naszą percepcją a tym, co jest na zewnątrz – inaczej ewolucja nie wyposażyłaby nas w system percepcji. Nie oznacza to jednak, że percepcja jest nastawiona na maksymalną dokładność. Ten system ma nam pomóc utrzymać się przy życiu, a nie odwzorowywać rzeczywistość. Jesteśmy istotami wzrokowymi, najlepiej więc zacznijmy od koloru.

No to proszę.

Doświadczamy świata jako pełnego kolorów. Ale czy kolor jest właściwością świata zewnętrznego? Nie. Doskonale wiemy to z fizyki, dzięki Newtonowi. To po prostu fale elektromagnetyczne, które przedmioty odbijają, emitują lub przepuszczają. Człowiek jest wrażliwy na bardzo niewielką część spektrum elektromagnetycznego – trzy fale, które nazywamy zielonym, czerwonym i niebieskim. Na podstawie ich długości generujemy wszechświat kolorów. Z jednej strony doświadczamy mniej, niż istnieje – jesteśmy wrażliwi tylko na ten cienki wycinek rzeczywistości, z drugiej – więcej, bo z tych trzech długości fal jesteśmy w stanie wygenerować nieskończoną liczbę barw. Nie ma koloru obiektywnie w świecie, nie ma koloru w mózgu, kolor to coś, co mózg robi. Wielu ludzi, również artystów, o tym mówiło. Chyba Paul Klee powiedział, że kolor to miejsce, gdzie mózg spotyka się z wszechświatem.

Impresjoniści w takim razie wyczuli sprawę – zobaczyli dziwaczne kolory tam, gdzie pozornie ich nie ma, a jednak są.

Malarze oraz inni artyści badają te same zagadnienia, które dziś zajmują neuronaukę – próbują zrozumieć, jak działa percepcja. Dawniej zaprzątały ich perspektywa, głębia ostrości, potem impresjoniści zajęli się kolorem i z imponującą wnikliwością uchwycili działanie systemu wzrokowego. Można patrzeć na ich obrazy jak na odwróconą inżynierię wzroku – bardziej próbowali namalować światło niż to, co ze światła wnioskujemy.

Oboje jesteśmy dziś ubrani na czarno, co do tego chyba się zgodzimy. Intuicja podpowiada, że przez zdecydowaną większość czasu zgadzamy się na temat fizycznych właściwości tego, co widzimy. Jak to możliwe, skoro to powstaje w naszych głowach?

Jesteśmy nazbyt pewni tego, co myślimy, że widzimy. Niechętnie, ale sięg­nę znów do filozofii, która ustanowiła w tej materii istotne precedensy. Empiryk John Locke wyróżnił dwa rodzaje rzeczy

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Czy wierzysz w to, co mówisz?
i
Daniel Mróz – rysunek z archiwum nr 1626/1976 r.
Pogoda ducha

Czy wierzysz w to, co mówisz?

Test demona prawdy
Keith Frankish

Podczas rozmowy często zaciekle bronimy jakiegoś poglądu. Czy zawsze chodzi nam o dotarcie do prawdy? Okazuje się, że nasze motywacje mogą być bardzo różne.

Większość z nas ma rozmaite przekonania polityczne, poglądy na temat bieżących wydarzeń, religii, spraw społecznych i sportu. Spędzamy sporo czasu, wyrażając je, czy to w rozmowach, czy w mediach społecznościowych. Argumentujemy, irytujemy się, jeśli ktoś się z nami nie zgadza. Dlaczego to robimy? Najprostsza odpowiedź jest taka, że uważamy nasze przekonania za słuszne i trafne, dlatego chcemy, żeby inni również je podzielali – pragniemy, aby prawda zwyciężyła. Tak to z pozoru wygląda. Ale czy człowiek naprawdę wierzy we wszystko, co mówi? Czy faktycznie w sporach i kłótniach dążysz wyłącznie do prawdy? A może kierujesz się także innymi motywami?

Czytaj dalej