Zanim osiadły z ludźmi, biegały po niebie, woziły wróżki i zamieniały wodę w wino. A dziś udają, że są zwykłymi psami.
Kultura celtycka, na gruncie której wyrosły mity, baśnie i legendy walijskie, szkockie czy irlandzkie, stanowi niezwykle bogate źródło historii o magicznych psach. To istoty graniczne: pośrednicy między realnością a fantazją, życiem a śmiercią. Towarzysze codzienności, którzy widzą i czują więcej niż ludzie. W tym stanie zawieszenia wciąż jeszcze nie straciły kontaktu z nadprzyrodzonymi mocami – bliżej im do świata magii niż biologii. Przykładem takich istot są corgi – psy, o których śmiało można napisać, że są żywą legendą, ponieważ do dziś noszą ślady swojej czarodziejskiej przeszłości.
Żart ma krótkie nogi
Źródła tej historii, która przetrwała w anonimowych baśniach, sięgają czasów jeszcze przed przybyciem Celtów na Wyspy, szacowane na XII w. p.n.e. Ówcześni mieszkańcy Półwyspu Walijskiego trudnili się pasterstwem i mieli podobno poczucie humoru odwrotnie proporcjonalne do niewielkiego wzrostu. Szkoda, że nie wiemy, jakie psikusy robili mieszkającym tam z nimi wróżkom, ale podpadli im do tego stopnia, że te postanowiły się zemścić. Rozeźlone, zamieniły całą społeczność w psy: niskie, krótkonożne, długie i uszate. A potem osiodłały na znak dominacji.
Gdy do półwyspu dotarli Celtowie, mimo swojej walecznej natury okazali się łaskawi