Niebo gwiaździste nade mną
i
Pavol Ďuriš w Parku Gwiezdnego Nieba/zdjęcie dzięki uprzejmości Pavola Ďuriša
Kosmos

Niebo gwiaździste nade mną

Mateusz Demski
Czyta się 15 minut

Od lat sztuczne światło zanieczyszcza atmosferę. W Polsce miejsc wolnych od tego problemu ze świecą szukać. Do takich poszukiwań wraz z Pavolem Ďurišem zaprasza Mateusz Demski.

Naturalne ciemne niebo przez tysiąclecia było dla ludzi czymś zwykłym – w końcu zawsze mieliśmy nad sobą gwiazdy. Dzisiaj nie ma już w zasadzie miejsc zupełnie ciemnych, a prawie cała Polska jest zanieczyszczona sztucznym światłem. W dużych miastach noc nie zapada. W tych mniejszych nie widać Drogi Mlecznej. Wpływa to nie tylko na ludzi, lecz także na całą biosferę.

Jedną z ostatnich enklaw, w których można cieszyć się widokiem prawdziwie ciemnego nieba, jakie pamiętali nasi przodkowie, są Bieszczady. To tam od lat mieszka Pavol Ďuriš, pasjonat astronomii z Bratysławy. I patrzy na gwiazdy.

 W 2013 r. przedstawiciele Bieszczadzkiego Parku Narodowego, gmin Lutowiska i Komańcza oraz Lasów Państwowych podpisali memorandum w sprawie utworzenia Parku Gwiezdnego Nieba „Bieszczady”. Chcieli w ten sposób ochronić wyjątkowe środowisko naturalne, jakim jest nocna ciemność, przed zanieczyszczeniem sztucznym światłem. W Polsce mało kto ma świadomość problemu, mimo że naturalne ciemne niebo jest takim samym dobrem jak czysta woda, czysta gleba czy czyste powietrze. A to jest dziś szczególnie zagrożone.

W przyszłym roku Park Gwiezdnego Nieba będzie obchodził 10-lecie istnienia. Na pomysł jego utworzenia wpadł Pavol Ďuriš, Słowak z pochodzenia. Maciej Kozłowski w książce Zanim wyjedziesz w Bieszczady. Nocny pociąg nazywa go bieszczadzkim Heweliuszem.

 Ale jak to wyglądało? Czy to przypadek, że pasjonat astronomii z Bratysławy zatroszczył się akurat o gwiaździste niebo w Bieszczadach i postanowił zamieszkać w takim miejscu?

Tu Pavol rozpoczyna swoją opowieść.

Pierwszy teleskop

Pavol był dzieckiem, którego wszystko szybko nudziło. Miał różne zainteresowania, ale zaraz tracił koncentrację, motywację i uwagę. Astronomia przyszła nagle; sam nie wie, dlaczego skierował myśli ku górze i czemu tak go to zachwyciło. Najpierw patrzył w niebo gołym okiem. Pamięta, jak był z rodzicami u przyjaciół pod Bratysławą. Nie mieli jak wrócić, więc ci zaoferowali, że odwiozą ich samochodem. Patrząc przez okno, pierwszy raz zwrócił uwagę na gwiazdy. Później, w wieku 12 lat, zapisał

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Kosmiczne różności Łukasza Kaniewskiego – 4/2022
i
Obszar gwiazdotwórczy NGC 3324 w Mgławicy Carina, fotografia wykonana z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba; zdjęcie: NASA, ESA, CSA, STScI
Kosmos

Kosmiczne różności Łukasza Kaniewskiego – 4/2022

Łukasz Kaniewski

Młodość i pył

Chmura – ale nie miękka, łagodna i puszysta, tylko groźna i niepokojąca, podobna do górskiego grzbietu wydanego na pastwę nieubłaganych sił natury. Swój dziki, nieogładzony kształt zawdzięcza potężnemu promieniowaniu ultrafioletowemu, którego źródłem są młode, gorące gwiazdy olbrzymich rozmiarów. Nie widać ich na zdjęciu, znajdują się poza kadrem. Nie zobaczymy też samego promieniowania, lecz tylko jego efekt – to ono wywiało pył i gaz z górnej części fotografii, kompresując, czochrając oraz fałdując chmurę poniżej.

Czytaj dalej