Pajęczyna z Krzyżakami
Wiedza i niewiedza

Pajęczyna z Krzyżakami

Adam Węgłowski
Czyta się 7 minut

Wieść, że 10 listopada 1444 r. Władysław, król Polski i Węgier, zginął w bitwie z Turkami pod Warną, była szokiem dla poddanych. Długo nie mogli w nią uwierzyć i… czekali na cud. „Ilekroć przyszła do Krakowa wiadomość o królu Władysławie, że żyje, miasto całe napełniało się radością, bito we dzwony i oświecano wszystkie domy mieszkańców. Gdy znano dzielność i niezłomną króla odwagę, nikt nie chciał przypuścić, aby miał zginąć w boju” – pisał kronikarz Jan Długosz.

Ciało młodego króla krzyżowca nie wróciło do kraju, nie było więc dowodu, że zginął. I chociaż obciętą głowę Jagiellona obwożono podobno po Turcji, w państwie polsko-litewskim powątpiewano w jej autentyczność. W 1445 r. wysłano nawet na Bałkany specjalną komisję śledczą mającą ustalić prawdę. Niewiele jednak wskórała.

Sytuacja była tak niepewna, że dopiero trzy lata po bitwie na polskim tronie na dobre zasiadł następca Władysława Warneńczyka, jego brat Kazimierz Jagiellończyk. Lecz nawet, gdy bezkrólewie się skończyło, w kraju wciąż szerzyły się fake newsy o cudownie ocalonym królu…

Inwazja sobowtórów

Przychodziły wieśc

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Magiczny świat średniowiecza
Wiedza i niewiedza

Magiczny świat średniowiecza

Adam Węgłowski

Od dawien dawna opowiadano w Europie cuda o innych rejonach świata. Średniowieczni autorzy – jak Odoryk de Pordenone czy John Mandeville – z dużą pewnością siebie informowali o dalekich afrykańskich i azjatyckich krajach pełnych dziwów natury. Mieszkać tam mieli m.in. psiogłowi, cyklopi i jednostopi. Można było spotkać żółwia wielkości padewskiej bazyliki św. Antoniego. Ba, gdzieś wciąż rósł rajski ogród (pisarze nie zgadzali się tylko, czy na Atlantyku, czy gdzieś koło Cejlonu). Na chciwców czekała wyspa z górą złota (tyle że strzeżoną przez gigantyczne mrówki), a na starców źródło młodości.

W czasach krucjat europejscy podróżnicy bezmyślnie utrwalili absurdalną tezę, że egipskie piramidy to… spichlerze biblijnego Józefa. Nawet osławiony Marco Polo nieraz popuścił wodze wyobraźni, np. opisując sanktuarium Trzech Królów w Persji. Z drugiej strony, nie ma się czemu dziwić. W czasach, gdy ludzie święcie wierzyli w cudowność relikwii, a kult otaczał nawet rzekomy napletek Jezusa, wszystkie mirabilia z biblijnym kontekstem prezentowały się przekonująco. A za prawdziwe i oryginalne brano wówczas wszystko, co na takowe – zgodnie z chrześcijańską wiarą i sposobem pojmowania świata – wyglądało. Nawet jeśli dzisiaj rzeczy te budzą tylko uśmiech politowania jako oczywista fałszywka, wówczas kreowały i utrwalały wizję boskiego porządku świata.

Czytaj dalej