Skurczone olbrzymy, puchnące karły
i
Czarna dziura na zdjęciu przyczynia się do formowania gwiazd odległych od niej o milion kilometrów; zdjęcie: X-ray: NASA/CXC/INAF/R. Gilli i in.; Radio NRAO/VLA; Optical: NASA/STScI
Kosmos

Skurczone olbrzymy, puchnące karły

Piotr Stankiewicz
Czyta się 10 minut

Gwiazda ma swój cykl życia – rodzi się, zmienia, a potem umiera, nierzadko zapewniając istnienie kolejnej gwieździe. I tak to trwa…

Pierwsze słowo w tekście o ewolucji gwiazd należy się nie astronomii, lecz semantyce. Pojęcie „ewolucja” znaczy bowiem tutaj coś innego niż wtedy, gdy używamy go w sensie darwinowskim. Ewolucja biologiczna dotyczy zmian zachodzących w obrębie gatunków przez tysiące i miliony pokoleń. Ewolucja gwiazd to coś innego – odnosi się do rozwoju pojedynczej gwiazdy, od jej narodzin aż do śmierci. Gwiazdy nie mają żadnego DNA, nie istnieje tu elementarna zasada świata ożywionego, że podobne rodzi podobne. Gwiazdy nie dziedziczą po sobie, nie ma tu „walki o byt” czy „przetrwania najlepiej przystosowanych”. „Ewolucja gwiazd” jest terminem przyjętym w astrofizyce, ale warto zaznaczyć, że trafniejsze byłoby określenie bardziej poetyckie: „życie gwiazd” albo wprost z Owidiusza: „przemiany gwiazd”.

Jest i druga uwaga wstępna: skąd w ogóle wiemy, jak to wszystko działa, skoro gwiazdy żyją nieporównanie dłużej, niż trwają nasze obserwacje? Ewolucji gwiazd nie obserwujemy bezpośrednio, nie mówiąc już o tym, że nie da się ich odtworzyć w laboratorium. Więc jak? Ze statystyki! We wszechświecie znajduje się od 10 do potęgi 22 do 10 do potęgi 24 gwiazd, zatem mimo że nasze okienko obserwacji jest wąskie, widzimy różne etapy rozwoju różnych gwiazd naraz.

Zacznijmy od masy

Kluczowym

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Kosmiczne różności Łukasza Kaniewskiego – 3/2021
Kosmos

Kosmiczne różności Łukasza Kaniewskiego – 3/2021

Łukasz Kaniewski

OumuamuaOumuamua

Naukowcy ogłosili nowe wyniki badań dotyczące ciała niebieskiego znanego jako Oumuamua – pierwszego obiektu międzygwiezdnego, który odwiedził Układ Słoneczny i został przez nas, w roku 2017, dostrzeżony. Z dociekań tych wynika, że zaobserwowany przybysz to kawałek planety w rodzaju Plutona, krążącej wokół jakiejś odległej gwiazdy. Jej głównym składnikiem jest azot w stanie stałym. Kiedy Oumuamua przelatywała przez nasz układ, substancja ta pod wpływem słonecznego ciepła zamieniała się w gaz i wystrzeliwała w przestrzeń, nadając odłamkowi dodatkowe przyśpieszenie, niemożliwe do wytłumaczenia samą grawitacją.

Nie mniej ciekawy jest nowy wizerunek Oumuamuy, który pojawił się w szerokim obiegu. Jak pewnie niejeden z czytelników pamięta, skałę przedstawiano dotychczas jako cienką i długą, o wrzecionowatym kształcie. Była to jedna z form, którą naukowcy uznali za prawdopodobną. Dopuszczali również inne kształty, ale ten miał widocznie największą moc zapładniania zbiorowej wyobraźni. Pewnie dlatego, że jest dość oryginalny – obiekty kos­miczne, które znamy, mają zazwyczaj postać zbliżoną do kuli i kolejna tego typu bryła nie byłaby pewnie aż tak interesująca. Co więcej, coś podobnie podługowatego – tyle że nieco bardziej kanciastego – występowało w filmie 2001: Odyseja kos­miczna. Najwyraźniej więc ten smukły kształt pasuje do naszych oczekiwań.

Czytaj dalej