Śpiewające rewolucje
i
Odbywający się co pięć lat Łotewski Festiwal Pieśni i Tańca znajduje się na Liście światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO. Ostatni dzień tego wydarzenia jest w całym kraju dniem wolnym od pracy; zdjęcie: RutaHH (CC BY-SA 4.0)
Wiedza i niewiedza

Śpiewające rewolucje

Ula Idzikowska
Czyta się 10 minut

Mieszkańcy krajów bałtyckich śpiewali od zawsze. Kiedyś ich pieśni dawały nadzieję na przeżycie i siłę do walki, dziś pomagają odnaleźć się w zmiennej, niełatwej rzeczywistości.

Łotwa brzmi jak nadzieja: łagodnie i rzewnie. Przynajmniej dla Lelde Benke, copywriterki i tłumaczki. Urodziła się w Australii, ale rodzice, dziadkowie i tutejsza społeczność wychowali ją na Łotyszkę: opowiadali legendy oraz śpiewali tradycyjne pieśni. „Dziadek i babcia idealizowali Łotwę. Tęsknili za przedwojennymi czasami, sprzed nazistowskiej i sowieckiej okupacji, czasami swojego dzieciństwa – opowiada mi Benke. – Tak naprawdę nigdy nie chcieli wyjeżdżać za granicę. Uciekli przed represjami”.

Armia Czerwona zajęła Łotwę w 1940 r. Przez następne dekady władze sowieckie dążyły do zniszczenia łotewskiej państwowości, brutalnie tłumiąc wszelki opór. Tylko 14 czerwca 1941 r. deportowano w odległe rejony Związku Radzieckiego około 45 tys. Łotyszy. Lęk przed wywózkami i „czerwonym terrorem” sprawił, że jeszcze w trakcie drugiej wojny światowej 300 tys. osób zdecydowało się na ucieczkę, głównie do Niemiec. Nie znalazły tam bezpieczeństwa – groziła im przymusowa repatriacja. Dlatego wielu Łotyszy jechało dalej: do Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady, Szwecji oraz innych krajów. Do Australii przeniosło się około 20 tys. osób, w tym dziadkowie Benke. Jej rodzice urodzili się już na obczyźnie.

„Gdy się poznali i odkryli swoje korzenie, zaczęli jeździć do Łotwy. Wkrótce zrodził się pomysł »pomieszkania« w Rydze, jeżeli Łotwa odzyska

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Bałtyckie dzisiaj
i
W sierpniu 1989 r. 2 mln Litwinów, Łotyszów i Estończyków stanęło ręka w rękę. Bałtycki łańcuch ciągnął się na 600 km i wyrażał niepodległościowe dążenia tych narodów. Zdjęcie: Jaan Künnap (CC BY-SA 4.0)
Wiedza i niewiedza

Bałtyckie dzisiaj

Maciej Wesołowski

Obecnie Litwa czerpie dochody w dużej mierze z turystyki, Łotwa stawia na ekologię, a Estonia przoduje w cyfryzacji. To dobre kierunki rozwoju. I podróży, ­szczególnie gdy jeszcze nigdy tam nie byliście.

W siadam do balonu, którym polecimy nad Wilnem. Nasz opiekun i przewodnik Kęs­tas zapewnia, że litewska stolica to jedyne stołeczne miasto w Europie, nad którym można w ten sposób regularnie się przemieszczać. Z tej perspektywy nieźle widać, jak zmienia się Litwa. Wilno nadal pełne jest barokowych i renesansowych pałaców, kościołów oraz kamienic, a nieco dalej od centrum – postsowieckich blokowisk. Ale jeśli balon poszybowałby np. w stronę kurortu Połąga nad Bałtykiem, zobaczylibyśmy coraz więcej nowych budynków wzniesionych w ascetycznym skandynawskim stylu, niemal niczym nieróżniących się od tych w Szwecji, Finlandii czy Norwegii.

Czytaj dalej