Święta Barbara 
od stoczni
i
ilustracja: Magda Danaj
Marzenia o lepszym świecie, Świat + Ludzie

Święta Barbara 
od stoczni

Ewa Winnicka
Czyta się 23 minut

Kiedy w Ameryce majątek człowieka przekroczy mniej więcej 100 mln dolarów, oczekuje się, że założy on dobroczynną fundację. Odkąd Andrew Carnegie i John D. Rockefeller postanowili stworzyć instytucje swojego imienia, osoby o statusie materialnym Barbary Piaseckiej-Johnson nie mają wyboru.

Swoją fundację prowadzi jej mąż Seward Johnson, jego była żona i przede wszystkim brat. The Robert Wood Johnson Foundation to potęga, jedna z pięciu największych zajmujących się zdrowiem organizacji charytatywnych w Ameryce.

Give back to zasada zakorzeniona w purytańskiej mentalności. Prócz wspomagania słabszych fundacje bywają też oczywistą formą ucieczki przed fiskusem ze względu na nieograniczone odpisy podatkowe przysługujące darczyńcom. Jeśli na działalność wyda się minimum 5% funduszu założycielskiego, można odpisać od podatku całą wyłożoną sumę. Można też robić zakupy na rachunek fundacji. Zwykle te 5% funduszu na działalność pochodzi z odsetek od kwoty zainwestowanej w akcje albo zysków z działalności gospodarczej.

W 1974 r. Barbara zakłada fundację dobroczynną swojego imienia. Jej celem statutowym jest kształcenie profesjonalistów z Polski, wspieranie inicjatyw artystycznych, medycznych i międzynarodowych przedsięwzięć humanitarnych.

Dziesięć lat później, kiedy jest bohaterką najgłośniejszego w Ameryce procesu o spadek, przed sądem na Manhattanie wyjawia swoje motywacje. Opowiada, że wolałaby żyć w wolnej Polsce, niż sądzić się z bogatymi darmozjadami – dziećmi męża z dwóch pierwszych małżeństw. Nie wstydzi się swoich uczuć. Twierdzi, że około 15. roku życia zdarzały się jej wizje. Na przykład leży na łące pośród koniczyny. Jest głodna, tak jak cała jej rodzina. I wtedy słyszy głosy, które mówią, że powinna wyruszyć w świat i kupić wielkie dzieła sztuki, by próbować pomóc zniewolonej Polsce. Sędziowie na Manhattanie przecierają oczy ze zdumienia.

Na razie jednak jest 1975 r. Jednym z pierwszych beneficjentów Barbary zostaje Krystian Zimerman, który się z nią serdecznie zaprzyjaźnia, następnie – jej wielki przyjaciel Witold Małcużyński. A potem filantropia okazuje się bardziej skomplikowana.

Biblioteka

Biblioteka Polska w Paryżu powstaje w XIX w. z inicjatywy Karola Sienkiewicza, Juliana Ursyna Niemcewicza i księcia Adama Czartoryskiego. Mieści się na Wyspie Świętego Ludwika i w drugiej połowie ­XX w.­ ­wciąż gromadzi największy księgozbiór polski poza krajem. Jest symbolem kultury niezależnej od komunizmu – zadłużonym i chylącym się ku upadkowi. Dla Barbary liczy się fakt, że osobą ważną w tej placówce jest Zofia Zdziechowska, przyjaciółka Witolda Małcużyńskiego, którego Barbara uwielbia. Jeszcze przed śmiercią pianisty w 1977 r. deklaruje pomoc finansową. Cyklicznie przelewa na konto biblioteki w sumie 250 tys. ­dolarów. Do tej pory nawet najbogatsi patrioci za granicą wpłacali raczej po 500 franków.

Wielki dar dla Paryża wywołuje reakcję Polonii amerykańskiej, która z kolei czuje się zdradzona. Do Piaseckiej-Johnson zaczynają docierać komentarze, że najważniejsi są Polacy w Ameryce, a nie abstrakcyjna, daleka biblioteka. Pierwsze spory wśród Polonii komentuje Zygmunt Hertz, redaktor paryskiego pisma „Kultura”, w liście do Czesława Miłosza:

„Szalenie żałuję, że nie jestem panią Johnson, opieprzyłbym całe towarzystwo od góry do dołu. Popatrz, jakie czasy, nawet milioner nie może wydawać forsy »na cele« takie, jakie chce. Wszystko razem dość ponure”.

Kilka miesięcy później Hertz ma okazję poznać Barbarę osobiście. Dzięki Zofii Zdziechowskiej i swoim hojnym wpłatom na bibliotekę Piasecka-Johnson bywa na emigracyjnych salonach. Zygmunt Hertz­­ melduje Czesławowi Miłoszowi w jednym z listów:

„U Józiów [Jó

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Bądź mężczyzną, polub geja
i
zdjęcie: Kuba Bożanowski (CC BY 2.0)
Opowieści, Sztuka + Opowieści

Bądź mężczyzną, polub geja

Rozmowa z Robertem Biedroniem
Jaś Kapela

Dlaczego posłowie zachowują się w sejmie jak uczniowie w internacie i czemu kobiety nie piją piwa pod blokiem – zastanawia się Robert Biedroń.

Jaś Kapela: Kobiety Cię kochają, mężczyźni Ci zazdroszczą. Czujesz się wzorem męskości?

Czytaj dalej