Udomowieni Udomowieni
i
„Kobieta i pies przy stole", Pierre Bonnard, 1908 r., Barnes Foundation (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Udomowieni

Ewa Pluta
Czyta się 2 minuty

Piekielna bestia strzegąca zaświatów, duchowy przewodnik, pieseł z memów – pies jest lustrem ludzkich pragnień i lęków.

Sara lubi spędzać poranki na kanapie. Trochę śpi, a trochę czuwa, czasem się przeciąga, by po chwili znowu zapaść się w zielony, miękki plusz. Nie zauważa mnie, gdy wchodzę do pokoju, ale nie mam o to pretensji. Do braku reakcji można się przyzwyczaić. Tym bardziej cieszy okazjonalny dotyk łapy na dłoni, gdy Sara czasem decyduje się na kontakt, zwykle w czasie burzy, której się panicznie boi, lub gdy wyczuwa na moim talerzu łakomy kąsek. Siadam obok niej ostrożnie, by jej nie spłoszyć. Poza tym to nie jest już moja kanapa, prawo własności do niej oddałam sześć lat temu. Jestem na niej tylko gościem, korzystam z prawa łaski do komfortu. Sara podnosi się, siada na tylnych łapach, znowu się przeciąga, kieruje wzrok w stronę okna. Podążam za nim. Magnolia jest tak rozłożysta, że poza nią widok nie pomieści już wiele więcej; na drugim planie są jedynie skrawki nieba i sąsiednia kamienica. W napięciu czekam, czy pojawi się bohaterka poranka, ruda jak Sara, ale znacznie od niej zwinniejsza. Jest! Sara napręża ciało, uporczywie wpatruje się w magnolię, zadziera głowę. Wiewiórka skacze z gałęzi na pień, z pnia na wyższą gałąź, by w końcu zniknąć w koronie drzewa.

Spektakl trwa minutę, może chwilę dłużej, po czym Sara znowu osuwa się w miękką zieleń, a ja odchodzę do swoich spraw. Podczas wspólnych poranków zastanawiam się czasem, co nas łączy i czy można nazwać to relacją. Kim dla siebie

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Co można wyczytać z psiego ucha? Co można wyczytać z psiego ucha?
i
„Krajobraz z psem”, Thomas Doughty, Art Institute of Chicago (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Co można wyczytać z psiego ucha?

Maria Karpińska

Gdy sto lat temu Virginia Woolf spisywała perypetie cocker spaniela Flusha, obdarzyła psa ludzką wyobraźnią (i naturą dżentelmena), jakby tylko przez nasz umysł można było go zrozumieć. Dziś pisarze próbują oddać psim bohaterom autonomię i pokazać świat tak, jak widzą go one. Czy literatura jest w stanie przekroczyć granicę ludzkiego gatunku?

„Pieskie życie”, „pogoda pod psem”, „pies na baby” czy „zejść na psy” to tylko kilka wyrażeń, które – jak pisze francuski filozof Mark Alizart – pokazują, że język nie obchodzi się z psami łagodnie. A nie kształtuje się on przecież w próżni, ale oddaje społeczne i kulturowe schematy myślenia. Przez wieki wyobrażenie o psach i psim losie łączyło się raczej z różnymi formami niedoli i uwłaczania, co szerzej w swojej książce Psy. Filozoficzne opowieści o naszych najlepszych przyjaciołach przedstawia Alizart.Jednak ostatnie dekady, przynajmniej w szeroko pojętej kulturze sytego Zachodu, wyznaczyły psom inne miejsce. Nie – jak dawniej bywało – pod stołem, w bezpańskiej hordzie na ulicy czy na łańcuchu. Zyskały one ciepły kąt w domach, więcej: w łóżkach i na specjalnie dla nich przeznaczonych posłaniach. Tę nową pozycję otrzymały nie bez przyczyny – międzygatunkowa bliskość człowieka i psa jest zjawiskiem, które ma długą historię, zmienną w czasie, obfitującą w górki i dołki. I jest zjawiskiem niezwyk­łym, jeśli porównać ją z relacją z jakimkolwiek zwierzęciem, które na przestrzeni dziejów człowiek kiedykolwiek do siebie dopuścił. Ta zażyłość ma też jednak swoje konsekwencje: nie tylko sytuacja psa uległa zmianie, gdy postanowił związać swój los z ludźmi, podlegał jej także sam człowiek, który u swego boku zyskał towarzysza.

Czytaj dalej