Zwierzaki dzieciaki
i
zdjęcie: Andy Holmes/Unsplash
Ziemia

Zwierzaki dzieciaki

Mikołaj Golachowski
Czyta się 10 minut

Niektóre wykluwają się z jaj na grzbiecie samicy, inne w kieszeni na brzuchu samca. Jeszcze inne, jak homo sapiens, cały rozwój płodowy odbywają w ciele matki. Są i takie, dla których matka staje się pierwszym posiłkiem.

David Attenborough, kilka lat temu zapytany przez dziennikarkę Joannę Nikodemską o najciekawsze jego zdaniem zwierzę, odpowiedział po chwili namysłu, że najbardziej fascynuje go trzyletnie ludzkie dziecko, którego możliwości rozwoju i adaptacji są wprost nieograniczone. Z tą samą dziennikarką mamy od ponad ośmiu lat możliwość weryfikowania jego zdania i faktycznie – obserwowanie rozwoju młodocianego przedstawiciela homo sapiens to nieustająca i fascynująca przygoda.

Bardziej r czy bardziej K?

Wiadomo, że o sukcesie ewolucyjnym decyduje nie długość życia dorosłych osobników, ale liczba wydanego na świat potomstwa, które przenosi ich geny w przyszłe pokolenia. Precyzyjniej rzecz ujmując, nie chodzi o to, ile ktoś ma dzieci, tylko ile ma wnuków, bo dzieci muszą przeżyć i przekazać geny dalej. Oczywiście żeby w końcu mieć jakieś potomstwo, trzeba je najpierw spłodzić, a przynajmniej w jakiś sposób uruchomić rozwój jaja, jak to bywa u gatunków dzieworodnych, w których samice w ogóle nie zawracają sobie głowy facetami albo robią to rzadko. Jednak o różnych oryginalnych sposobach na przejście tego pierwszego etapu już tu kiedyś pisałem. Skupmy się zatem na tym, co dalej.

W ekologii mówi się o dwóch strategiach produkowania potomstwa, oznaczanych literami „r” i „K”. Symbole te pochodzą ze skomplikowanego wzoru na dynamikę liczebności populacji, opracowanego

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Ruja i porubstwo czyli bezeceństwa przyrody
i
ilustracja: Marek Raczkowski
Ziemia

Ruja i porubstwo czyli bezeceństwa przyrody

Mikołaj Golachowski

Na łąkach, w zaroślach, pod wodą i na drzewach – natura kipi pożądaniem.

W jednym ze swoich poematów Alfred Tennyson pisał o naturze, której zęby i pazury są czerwone od krwi i owo „red in tooth and claw” stało się dla wielu symbolem darwinowskiej walki o byt jako bezwzględnej zasady ewolucji. Nie śmiem tu wnikać, czym tak naprawdę ocieka natura, jednakże rola krwawych zwierzęcych zmagań – choć ich wizja silnie działa na wyobraźnię – bywa przeceniana. Od nieustannej walki ważniejsza w świecie przyrody jest bowiem miłość. I to niekoniecznie ta liryczna, ale ta jak najbardziej cielesna. Czyli, co tu dużo gadać, seks.

Czytaj dalej