Życie z lodowca
i
W „czarnym lesie”, pośród czarnych piramid pozostawionych przez topniejący lodowiec Skeiðarárjökull, czoło lodowca Vatnajökull. Lodowiec ten zniknie przed rokiem 2070; zdjęcie: Andri Snær Magnason
Świat + Ludzie, Ziemia

Życie z lodowca

Andri Snær Magnason
Czyta się 8 minut

Islandzkie legendy głoszą, że świat miał powstać dzięki zamarzniętej krowie. Z jej wymion wypłynęły cztery rzeki, które wykarmiły całą Ziemię.

Dzieciństwo spędziłem w Ameryce i kiedy wróciliśmy do domu, widoki wydały mi się wręcz powalające. Rozmaite elementy krajobrazu robiły na mnie ogromne wrażenie, choć nie potrafiłem ubrać tego w słowa. Były tylko pamiętne uczucia i obrazy, i rzeczy, które zrozumiałem dopiero znacznie później.

Mieliśmy gospodarstwo nad oceanem na północy, tuż poniżej kręgu polarnego. Przez wiele lat nie umiałem określić, co nadawało tamtejszej przyrodzie tak wyrazistą tożsamość. Najoczywistsza odpowiedź brzmiałaby: życie. Można tam słuchać, jak czternaście gatunków ptaków śpiewa i kwacze naraz. Kiedy pod koniec czerwca idzie się po plaży lub po łąkach, trzeba stąpać bardzo ostrożnie, wszędzie bowiem człowiek natyka się na gniazda z jajkami lub na pisklęta. Oto natura w całej swej okazałości, niespokojna, niełagodna. Ruch jak w metropolii, klify obsiadłe rozwrzeszczanymi ptakami, na łąkach ptaki, które próbują odpędzić cię od gniazd, lub rybitwy atakujące całymi gromadami. Kilka lat temu pojąłem jednak, że to nie życie przesądza o charakterze tutejszej przyrody, lecz śmierć, jej obecność, powszechna i przytłaczająca. Wystarczy kilka kroków, byś natrafił na martwego ptaka, martwe pisklę, na wpół zjedzoną kaczkę, robaki wijące się na trupie jagnięcia, nieżywe ryby, stary szkielet wieloryba albo głowę foki. Przyjrzyj się bliżej – wszędzie kości, wszędzie fragmenty skrzydeł, do tego unoszący się w powietrzu zapach gnijących wodorostów.

W górze widać szybujące mewy, gotowe w każdej chwili zanurkować i porwać niewinne, nowo wyklute pisklę. Jako dziecko przeżyłem prawdziwy szok, widząc takie rzeczy. W parku, w zoo, w mieście ani nawet na farmie nie oglądałem śmierci, nie natrafiałem na żadne martwe

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Trzy islandzkie wiersze
i
zdjęcie: Alex Talmon/Unsplash
Doznania, Sztuka + Opowieści

Trzy islandzkie wiersze

Sigurbjörg Þrastardóttir

Epoka lodowcowa 

Śnieg nigdy nie topnieje
w małżowinach trolli
które świt na wrzosowisku
zamienił w kamienie
rzeki płyną
rozrastają się zbocza mleczy
ale stary lód lśni
w skalnych uszach
przez wieki
błogosławione są trolle
ponieważ nie wiedzą
co tracą
nigdy nie słyszały rozmowy o
muzyce rockowej
poduszkach powietrznych
elektrycznych otwieraczach do puszek

Czytaj dalej