Artefakt Miłosza
Opowieści, Sztuka + Opowieści

Artefakt Miłosza

Anna Mitchell
Czyta się 9 minut

I świeciło to miasto, którym po latach wracałem,

I przepadało życie, Ruteboeufa albo Villona.

Potomni już narodzeni, tańczyli swoje tańce.

Kobiety patrzyły w lusterka z nowego metalu.

Po co było to wszystko, jeżeli mówić nie mogę.

Stała nade mną ciężka, jak ziemia na swojej osi.

Leżał mój popiół w puszce pod ladą baru.

– Czesław Miłosz, I świeciło to miasto

Aby powrócić, musimy najpierw odejść – albo pozwolić, by coś odeszło od nas.

***

Jesień w Berkeley. Zmierzcha. Kręcę się z E. po wyłożonych kostką uliczkach niedaleko uniwersytetu, na którym wykładał Czesław Miłosz. Zapuszczamy się w przesuszony gaj eukaliptusowy, rozmawiamy od niechcenia. Dziecko w czerwonym płaszczyku (jakże musi mu być w nim gorąco) płacze, płacze, płacze bez końca. Pachnie rozwojem. Trochę jaśminem. Kiedy dostrzegamy zatokę San Francisco, stajemy. Stop. Kropka. Przemysł, fabryki, samochody, domy, wszystko to emituje zanieczyszczenia. Moglibyśmy rozrysować sobie matryce świateł, horoskopy we wszystkich odcieniach żółtego. Pojawiają się rozrzucone z rzadka gwiazdy, jak nakłucia w miąższu nieba.

***

Następnego dnia znajduję książkę w domu matki, w szafce z drewna mangowca. To angielski przekład Wierszy wybranych Czesława Miłosza, wydanie z 1981 r. ze wstępem Kennetha Rexrotha. Okładka w bielach, czerniach, szarościach i zieleniach, w palecie północnej zimy. W środku podpis autora, zapisany piórem.

***

Miłosz urodził się w 1911 r. na tereni

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Otwarte oczy i uszy Markusa Torgeby’ego
i
fot. Frida Torgeby
Marzenia o lepszym świecie, Świat + Ludzie

Otwarte oczy i uszy Markusa Torgeby’ego

Anna Tatarska

Biegał najszybciej, najdłużej, najdalej. Kiedy jednak doznał poważnej kontuzji, Markus Torgeby, obiecujący szwedzki ultramaratończyk, w jednej chwili musiał pożegnać marzenie o karierze zawodowego biegacza. Wtedy zniknął.

Zamieszkał w tipi w jämtlandzkiej puszczy. Nauczył się tam rozpalać ognisko i na nim przyrządzać jedzenie. Odkrył jadalne i lecznicze rośliny. Poznał las od ściółki po korony drzew. Żył tak cztery lata. Przyroda pomogła mu poskładać się na nowo.

Czytaj dalej