Całkiem nowa przeszłość
i
„American Indian Symbols”, Marsden Hartley, 1914 (domena publiczna)
Przemyślenia

Całkiem nowa przeszłość

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 5 minut

A gdyby na historię ludzkości spojrzeć jak na sieć połączonych ze sobą dróg, a nie jak na linearny proces postępu? Antropolog David Graeber i archeolog David Wengrow podjęli tę próbę.

Ostatnio pojawiło się wiele publikacji, których autorzy postawili sobie za cel wyjaśnić, dlaczego dzisiejszy świat wygląda tak, a nie inaczej. Książki te prezentują nowe ujęcia „historii ludzkości” – syntetyczne i efektowne opowieści uwzględniające najnowsze teorie oraz odkrycia. Najpopularniejszą tego typu książką jest Sapiens. Od zwierząt do bogów Yuvala Noaha Harariego. Dzieło Graebera i Wengrowa Narodziny wszystkiego znacząco przewyższa jednak większość podobnych prób wartością naukową, świeżością spojrzenia, perspektywami, jakie otwiera, i bezmiarem fascynujących idei.

Książka nie relacjonuje dziejów ludzkości w konwencjonalny, linearny sposób: od prapoczątków po czasy współczesne. Jej autorzy przeprowadzają raczej gruntowny atak na nasze podstawowe sposoby myślenia i kategorie, którymi posługujemy się w rozumieniu własnej przeszłości.

Ucz się od przodków

Kwestionowanie tych kategorii nie jest czymś nowym. Przykładowo w środowiskach antropologicznych podział na społeczeństwa „prymitywne” i „pierwotne” oraz „historyczne” i „cywilizowane” jest ośmieszany co najmniej od połowy XX w. A jednak wciąż dzielimy przeszłość na prehistoryczny „stan natury” (w nim rzekomo nadal znajdują się społeczności „pierwotne”), w którym człowiek właściwie ledwo myślał, miotał się między

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Pasterze na Saharze
i
Sahara, Algieria (JAXA/ESA)
Ziemia

Pasterze na Saharze

Łukasz Kaniewski

Lat temu 10 tysięcy największa pustynia świata nie była wcale pustynią, a zieloną krainą pełną jezior i rzek. Znajduje to potwierdzenie zarówno w pracach wykopaliskowych, jak i w obserwacjach satelitarnych. Wysychanie Sahary rozpoczęło się ok. 8 tys. lat temu. 5 tys. lat temu olbrzymi teren był już niemal zupełnie pozbawiony wilgoci i wegetacji.

Wedle powszechnie przyjmowanej dziś teorii Sahara wyschła, ponieważ monsuny, czyli sezonowe wiatry, które zasilały ją w wilgoć, osłabły. Zjawisko to miałoby mieć związek ze zjawiskiem precesji, czyli powolnej wędrówki osi nachylenia Ziemi.

Czytaj dalej