Domowa elektrownia z bliźniaczym napędem
Przemyślenia

Domowa elektrownia z bliźniaczym napędem

Mikołaj Łoziński
Czyta się 3 minuty

Mierzy się temperaturę i ciśnienie, ale dlaczego nikt nie sprawdza nam życiowej energii? Jak zmienia się w ciągu dnia albo szerzej – w ciągu całego życia? Widzę to codziennie po sobie, po swoich rodzicach i dzieciach.

Moich chłopców dosłownie rozpiera energia. Są jak ich bohaterowie z gier komputerowych, którym wskaźnik żywotności rzadko spada poniżej 100%. Kiedy ze mną rozmawiają, też najczęściej i najchętniej są w ruchu – biegają po domu, skaczą po kanapach, kopią piłkę. Nawet wzrokiem trudno mi za nimi nadążyć.

Często zastanawiam się, czy dałoby się jakoś wykorzystać tę ich energię. Coś nią napędzać albo zasilać.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Nauka pływania
i
„Dzieci na plaży”, Joaquín Sorolla, 1916 r. (domena publiczna)
Opowieści

Nauka pływania

Mikołaj Łoziński

1

Mało kto pamięta z dzieciństwa, jak uczył się chodzić czy mówić. Ale każdy chyba pamięta naukę pływania. Nawet jeśli nie zakończyła się sukcesem.

Pierwsza klasa podstawówki. Warszawa, koniec lat 80. Zapach chloru, który uderza od wejścia na basen i zapowiada, co zaraz nas czeka. Jeszcze tylko szatnia, prysznice i brodzik z wodą. A potem wuefista będzie wrzucał nas po kolei do zimnego basenu. Na końcu toru, tam, gdzie nie sięgamy już dna. Wynurzającym się, próbującym łapać powietrze, machającym rękoma i nogami dzieciom poda łaskawie kij. Nigdy nie widziałem, żeby sam wszedł do wody.

Czytaj dalej