Obraz Lily Briscoe
i
Vanessa Bell, „Abstrakcja”, ok. 1914 r., Vanessa Bell, Tate Gallery w Londynie
Doznania, Sztuka + Opowieści

Obraz Lily Briscoe

Z cyklu „To lubię”
Grzegorz Uzdański
Czyta się 6 minut

Tym razem o opowieść na temat ulubionego dzieła redakcja „Przekroju” poprosiła swoją ukochaną artystkę, która już jakiś czas nie żyje – Virginię Woolf. W spirytystycznym kontakcie z pisarką pomógł autor Nowych wierszy sławnych poetów.

Virginia Woolf żyła między malarzami i malarkami – w zasadzie niemal dosłownie, zważywszy na to, jak dużo czasu spędzała w Char­leston u swojej siostry, malarki Vanes­sy Bell, i szwagra, teoretyka malarstwa Clive’a Bella, gdzie często (lub nieustannie) bywali też malarz Duncan Grant, malarka Dora Carrington oraz krytyk i malarz Roger Fry. Sama Woolf pisała eseje o malarstwie (choć dużo rzadziej niż o literaturze). Kiedy przyjeżdżała w odwiedziny do Charleston, mogła tam wielokrotnie obserwować, jak ktoś pracuje nad obrazem lub rzeźbą. Miała więc z pewnością mnóstwo ulubionych dzieł sztuki, które istnieją, ale ja chciałem napisać o tym z jej ulubionych obrazów, który nie istnieje. A raczej: istnieje tylko w powieści Do latarni morskiej.

Utwór opisuje ro­dzinę Ramsayów i ich przyjaciół, którzy spędzają wakacje na wyspie Skye. Jedna z bohaterek, Lily Briscoe, maluje obraz. Nie jest uznaną artystką, wszyscy postrzegają ją jako amatorkę,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Jan Lechoń „Twardowski na Księżycu”
i
Michał Kluczewski, "Twardowski śpiewający Godzinki" (drzeworyt sztorcowy), 1876 r., źródło: Wikimedia Commons (domena publiczna)
Humor + Rozmaitości, Rozmaitości

Jan Lechoń „Twardowski na Księżycu”

Grzegorz Uzdański

Na Księżycu już wieczór. W szarym regolicie
Wyrzeźbiony krajobraz – z wolna mrok zakrywa.
Twardowski siadł na hałdzie skalnego kruszywa
I myśli o pluszczącej w butli okowicie.

Wypijał jedną kroplę raz na cztery lata,
Więc starczyła na długo… Lecz wkrótce się skończy.
Otula się fałdami zetlałej opończy.
Oto stał się naprawdę umarły dla świata.

Czytaj dalej