Dziwolągi i potwory
i
ilustracja: Tomek Bohajedyn
Doznania

Dziwolągi i potwory

Tomasz Bohajedyn
Czyta się 15 minut

Zdeformowane ciało od wieków budzi zarówno lęk, jak i fascynację. Często utożsamiane z grzechem i złem, było wyśmiewane, wystawiane na pokaz lub skazane na banicję. Rzadko dostrzegano, że prawdziwymi potworami nie są ci kalecy nieszczęśnicy, lecz ich dręczyciele. 

„Nie płaczcie przed okropnościami wojny
Przed nią mieliśmy tylko powierzchnię
Ziemi i mórz
Po niej mieć będziemy otchłanie
Podziemie i przestrzeń lotniczą”

Wojna Guillaume Apollinaire

Miał rację – apokalipsa Wielkiej Wojny zmiotła dziewiętnastowieczny świat z jego ustalonym jeszcze w poprzednich epokach porządkiem społecznym i podziałem świata. Kiedy wreszcie umilkły działa i opadły toksyczne dymy gazów bojowych i pożarów, z frontu zaczęli wracać ci, którym dane było przeżyć to piekło. Między nimi znalazło się wielu awangardowych artystów, podobnie jak Apollinaire poderwanych w 1914 r. falą patriotyzmu i przekonanych, że wojna jest szansą dla nowej sztuki. Awangarda w większości brzydziła się pacyfizmem! „Działa jak wielkie fallusy zapładniają niebo” – pisał zafascynowany Apollinaire o swej nowej profesji artylerzysty.

Jeszcze dalej w swej fascynacji wojną szli futuryści. Wcześniej, w Manifeście futurystycznym w 1909 r. Filippo Tommaso Marinetti pisze: „Chcemy sławić wojnę – jedyną higienę świata – militaryzm, patriotyzm, gest niszczycielski anarchistów, piękne idee, za które się umiera”. Do swego przyjaciela, malarza Gina Severiniego, pisał po wybuchu wojny: „Futuryzm musi stać się plastycznym wyrazem chwili obecnej. […] Zachęcamy Cię więc do zainteresowania się od strony malarskiej wojną i jej reperkusjami w Paryżu. Spróbuj obserwować wojnę z wrażliwością malarza, zwracając uwagę na wszelkie wspaniałe przejawy jej zmechanizowania”. Młody malarz, Fernand Léger, już po powrocie z frontu pisał: „Wojna była dla mnie doniosłym wydarzeniem. Opuściłem Paryż epoki malarstwa wyzwolonego, w którym królowała sztuka abstrakcyjna, by nagle znaleźć się w oddziałach inżynieryjnych, pośród ludu francuskiego; moimi towarzyszami byli teraz saperzy i budowniczowie okopów, rzemieślnicy pracujący w drewnie i w metalu. Wówczas też doznałem olśnienia, patrząc na otwartą nasadę działa 75 mm, na prawdziwą magię słonecznych reflektorów na metalu. Mniej by wystarczyło, żebym zapomniał o abstrakcji z lat 1912–1913”.

ilustracja: Tomek Bohajedyn
ilustracja: Tomek Bohajedyn

Jednak okrucieństwo

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Aborygen słucha Mozarta
i
ilustracja: Tomasz Bohajedyn
Doznania

Aborygen słucha Mozarta

Tomasz Bohajedyn

Miron Białoszewski zapisał w swym Tajnym dzienniku w styczniowy dzień: „Przed świtem w domu. Na Kępie. Puszczam płytę z Bachem. Usłyszałem wrony. Wyjrzałem. Leciało mało.

…Den Kroonen…

Czytaj dalej