Jak krwawią artystki
i
Karolina Jabłońska, "Bogini", 2018, olej, płótno, Dzięki uprzejmości artystki i prywatnej kolekcji
Przemyślenia

Jak krwawią artystki

czyli malarstwo było mężczyzną, ale już nie jest
Stach Szabłowski
Czyta się 11 minut

Gdyby ta wystawa była piosenkarką, brzmiałaby jak Beyoncé. A może raczej jak Cardi B? Albo jak sekspozytywna malarka, która wpływa do Muzeum nad Wisłą na fali czwartej fali feminizmu? W dodatku ta fala zrobiona jest nie z wody, tylko z farby. A farba, jak wskazuje tytuł, znaczy krew.

Farba znaczy krew to wystawa, na której kilkadziesiąt artystek z kraju i ze świata pokazuje, jak kobiety dokonały zuchwałego przejęcia malarstwa.           

*

Farba znaczy krew? Ten tytuł znamy skądinąd; tak nazywa się książka Zenona Kruczyńskiego, myśliwego, który zdezerterował z nagonki i przeszedł na drugą stronę barykady, na pozycje antyłowieckie. W książce demaskuje swoje dawne środowisko i jego krwawe obyczaje. Z tym że myśliwi nie mówią o krwi. W zamiłowaniu do eufemizmów są podobni do żołnierzy. W wojsku też chętniej mówi się o „neutralizowaniu celu” niż o zabijaniu, bo lepiej zneutralizować cele, niż zabijać ludzi. Lepiej też, kiedy zwierzę puszcza farbę, niż wykrwawia się na śmierć.

A malarki? Czy krwawią? Kilkadziesiąt lat temu wystawa z udziałem samych malarek byłaby gettem. Eventem, na którym występują „żony malarzy”. Historia sztuki jest świetnym lustrem historii dyskryminacji. Można je sobie wyobrazić na podobieństwo zwierciadła, w którym odbija się naga Wenus z genialnego obrazu Diega Velázqueza. W 1906 r. obraz ten został zakupiony do zbiorów Galerii Narodowej w Londynie za 45 tys. funtów ze zbiórki społecznej; pieniądze na arcydzieło wpłacali zarówno bogacze, jak i szarzy zjadacze chleba. 10 marca 1914 r. w galerii zjawiła się radykalna sufrażystka Mary Richardson, stłukła szybę chroniącą płótno i siedmiokrotnie cięła Wenus tasakiem. Kiedy napastniczkę aresztowano, oświadczyła, że „próbowała zniszczyć obraz najpiękniejszej kobiety w historii mitologii” w proteście przeciwko prześladowaniu przez rząd i patriarchalne

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Wenus w połogu
i
Tintoretto, "Zuzanna i starcy", 1555–1556 r., Kunsthistorisches Museum w Wiedniu
Doznania

Wenus w połogu

Anna Arno

Widok nagiego ciała już nie gorszy. Ale czy jeszcze wzbudza zachwyt? Anna Arno przegląda dla nas najsłynniejsze akty w historii sztuki.

Zapewne w najbliższym czasie nie należy się spodziewać w sztuce poważniejszego skandalu. Żyjemy w epoce nieco zblazowanej: wszystko wolno pokazać i wszystko się już widziało. Trudno też oczekiwać artystycznych emocji związanych z ludzkim ciałem. Im staranniej jest ono zakryte, niedostępne, obłożone religijnymi czy społecznymi zakazami, tym bardziej godne pożądania, ale też dwuznaczne i podejrzane. Pornografia, profesjonalna i domowa, w setkach odmian i kategorii jest dostępna za jednym kliknięciem. W niebieskiej poświacie ekranu można się nasycić obrazami nagich ciał w dowolnej konfiguracji. Ale tej intymnej kontemplacji chyba nie można porównać z przeżyciami tureckiego dyplomaty Chalila Beja, który w swojej sypialni, za zieloną zasłonką trzymał Pochodzenie świata.

Czytaj dalej