Lekcje z krańców świata. Kino Wernera Herzoga
i
Werner Herzog na planie filmu „Inferno”; zdjęcie dzięki uprzejmości Netflix
Opowieści

Lekcje z krańców świata. Kino Wernera Herzoga

Mateusz Demski
Czyta się 12 minut

Werner Herzog zawsze miał w sobie gotowość do odkrycia czegoś niezwykłego, ale świat wciąż pozostaje dla niego wielką tajemnicą.

Natura była jego pasją od najwcześniejszych lat.

– To moje miejsce na Ziemi – mówił Werner Herzog o wodospadzie znajdującym się w lesie nieopodal domu, w którym wraz z rodziną ukrywał się przed wojną.

Kilka tygodni po jego przyjściu na świat rodzina Herzogów przeżyła cudem dwa bombardowania. Wzięli, co mieli pod ręką, i popędzili na wieś pod granicę z Tyrolem. Trzech chłopców samotnie wychowała matka, naukowczyni. Ojciec zostawił ich niedługo po narodzinach Wernera. Mieszkali w domu krytym słomą. Nie mieli bieżącej wody ani ogrzewania. Właściwie do 11. roku życia Herzog nie wyjeżdżał ze wsi do miasta. Nie wiedział, czym jest kino, nie oglądał żadnego filmu. Najwięcej czasu spędzał przy wodospadzie, patrząc na niego z uznaniem.

Za górami, za lasami rodziła się w Herzogu ciekawość i namiętność wobec świata. Latami szukał języka, którym można to opisać; wymówić to, co niewymawialne.

Gdy towarzyszy nam ciekawość i namiętność, życie staje się interesujące i bogate, czasem nawet szalone – zdaje się twierdzić Herzog. Szaleństwem był pomysł na film Fitzcarraldo (1982), w którym ludzie siłą mięśni przeciągają parostatek przez górę, przez dżunglę, z wykorzystaniem technologii z epoki kamienia. Ponad 300 ton żelastwa. Kolos. Jak to w ogóle było możliwe? Herzog upierał się, że to technicznie wykonalne, że można tego dokonać intensywnością wizji.

Na pytania, po co robić w kinie takie rzeczy, odpowiadał: „Wiedziałem, że to coś, czego inni nie byliby w stanie uczynić. Coś, co po mnie zostanie, co mnie przeżyje”. I dodawał: „Gdybym porzucił ten projekt, byłbym człowiekiem bez marzeń. A ja nie chcę tak żyć” (za: Werner Herzog. Radykalny marzyciel).

Twórczość Herzoga to poszukiwanie nowych obrazów.

Obrazów, których wcześniej kino nie widziało.

Co ciekawe, zawsze kierował przy tym uwagę na rzeczy małe, niepozorne, kryjące sensy i tajemnice na temat tego, co istnieje w naturze. Z planu Cobra Verde (1987) na

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Natura próbuje nam coś powiedzieć
i
Kadr z filmu „Pieśni ziemi”; mat. dystrybutora
Przemyślenia

Natura próbuje nam coś powiedzieć

Rozmowa z reżyserką Margreth Olin
Mateusz Demski

Margreth Olin trzy dekady temu opuściła rodzinny dom. Dzisiaj wraca z kamerą w górskie rejony zachodniej Norwegii, by podążyć śladami rodziców, przodków i zadać sobie pytania, kim jest i skąd pochodzi.

Pieśni ziemi to opowieść o odkrywaniu korzeni, oswajaniu lęku przed przemijaniem, a także niezwykły (również wizualnie) poemat o pogłębianiu więzi z naturą. Z jego reżyserką rozmawia Mateusz Demski.

Czytaj dalej