Ludowa piosenka jest o życiu
i
Maniucha gra z kapelą Tęgie Chłopy podczas potańcówki w czasie festiwalu KODY w Lublinie
Przemyślenia

Ludowa piosenka jest o życiu

Agata Trzebuchowska
Czyta się 17 minut

Agata Trzebuchowska: Twoje pierwsze zetknięcie z muzyką tradycyjną?

Maniucha Bikont: Byłam dzieckiem. Odwiedzili nas znajomi taty z czasów jego współpracy z Grotowskim. Z wypiekami na twarzy słuchałam ich potężnych głosów. Marzyłam, by nauczyć się śpiewać jak oni. Potem z roku na rok muzyka była dla mnie coraz ważniejsza. Wydarzeniem przełomowym był wyjazd na Ukrainę. Nigdy nie zapomnę kilkunastogodzinnej podróży po wyludnionych polnych drogach prowadzących przez lasy i wąskie groble, ciągnących się w nieskończoność kolein, dziur i tej pustki po horyzont. Gospodarze wyszli z domu, żeby nas powitać, byli tak wątli i kruchutcy, że aż strach było ich przytulić. Jednak gdy zaczęli śpiewać, wstąpiła w nich energia, której pozazdrościłby niejeden imprezowicz. Pieśni, które wydawały mi się tak trudne i abstrakcyjne, z tych ludzi płynęły organicznie i bezwysiłkowo. Absolutnie mnie to zachwyciło!

Wróciłaś odmieniona.

Nie chciałam już robić nic innego. Przez lata jeździłam za wschodnią granicę i zbierałam pieśni. Po powrocie do domu non stop odsłuchiwałam nagrania, nuciłam melodie, uczyłam się tekstów i ukraińskiego. W całym mieszkaniu porozwieszałam słowa. Wiedziałam, że droga z Centrum na plac Wilsona trwa dokładnie tyle co dwa utwory. Albo że dany wyciąg narciarski starcza na odśpiewanie najdłuższej piosenki. Z każdej kieszeni, z każdej rękawiczki wypadały mi pomięte kartki z tekstami.

Przez pierwsze lata wyjazdów terenowych nagrywałam same pieśni. Włączałam dyktafon, gdy pani zaczynała śpiewać, wyłączałam, gdy kończyła. Z czasem zaczęło mnie ciekawić, jak śpiewaczki komentują utwory i co je poprzedza, a potem interesowało mnie wszystko i wszystko próbowałam zarejestrować. Dodatkowo motywowało mnie to, że te pieśni nie są nigdzie spisywane. Kolejne pokolenia przekazują je sobie ustnie.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Organizacja Narodów Wymarzonych
i
Podczas World Culture Festival milion uczestników z całego świata celebrowało różnorodność i wspólnotę; zdjęcie: Archana Patchirajan
Złap oddech

Organizacja Narodów Wymarzonych

Reportaż z World Culture Festival 2023
Paulina Wilk

W ostatni piątek września kongresmeni na Kapitolu spierali się o dług publiczny. Nad krajem zawisła groźba bankructwa. A nieopodal, w samym centrum Waszyngtonu milion ludzi zanurzało się w łagodnej medytacji.

Media grzmiały od świtu. Wielu pracowników na państwowych posadach – od policjantów po muzealników – miało z dnia na dzień zostać bez centa. W Izbie Reprezentantów trwały gorączkowe negocjacje, na Kapitol wjeżdżały potężne czarne SUV-y z przyciemnionymi szybami oraz telewizyjne furgonetki. Miasto zamarło w napięciu.

Czytaj dalej