Materia prima
i
ilustracja: Igor Kubik
Opowieści

Materia prima

Ewa Pluta
Czyta się 10 minut

Woda – źródło i warunek wszelkiego istnienia. Jak woda buduje nasz świat? 

Według najstarszych mitów z niej wyłonił się świat. Tkwi w niej dobroczynna i kreacyjna moc. Moc dawania i podtrzymywania życia. Oczyszcza i uświęca. Symbolizuje płodność. W kulturze ludowej wykorzystywana w praktykach magicznych i leczniczych. Zwracano się do niej czule i z szacunkiem: wodeńka, wodzinka, woduleczka, wodziczka, wodejka. Otaczana kultem i czcią. Często porównywana z żywą istotą: w ciągłym ruchu, trudno uchwytna. W przekazach ludowych potrafi współodczuwać z ludźmi. Ich ból jest jej bólem, ich radości – jej radościami. Powierniczka wstydliwych sekretów, świadkini miłosnych uniesień i upadków, niema towarzyszka życia. Z drugiej strony bywa kapryśna, mściwa, nierzadko bezwzględna – żąda ofiar, także w ludziach. Gdy świat schodzi na złą drogę, potrafi go zniszczyć. Występuje wtedy z brzegów rzek, zalewa plaże, podchodzi pod domy, wlewa się do piwnic, sięga do pierwszej, drugiej i trzeciej kondygnacji, zabiera krzesła, stoły, pamiątki rodzinne i poczucie bezpieczeństwa. 

Chaos – kosmos 

„Wody symbolizują całokształt wszelkich możliwości, są one fons et origo, macierzą każdej możliwej egzystencji” – pisze religioznawca Mircea Eliade w Traktacie o historii religii. Woda – symbol pierwotnej substancji. Woda – pełna zarodków, niepodzielna jedność. Podkreślmy za Eliadem: niezależnie od kultury, wody „[…] poprzedzają każdą formę i są u podłoża każdego stworzenia”.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Cienka, żółta strużka
i
zdjęcie: Matt Hardy/Unsplash
Doznania

Cienka, żółta strużka

Rasha Habbal

O świcie tego dnia nie wiedziałam jeszcze, że moje życie zamknęło za sobą drzwi i na zawsze połknęło klucz, że nie cofnie się nawet o krok, że od tej chwili będę bez przerwy stała na palcach i że moje palce poznają, co znaczy być zawieszonym w próżni.

O piątej rano ostatniego piątku mojego życia Ward, zaledwie ośmioletni chłopiec, podszedł do mojego łóżka i wyciągnął paluszki w stronę mojej twarzy. Kiedy otworzyłam oczy, wyszeptał:

Czytaj dalej