Napisom, pohucom i zapomnom
i
fot. Marcin Koszałka
Przemyślenia, Sztuka + Opowieści

Napisom, pohucom i zapomnom

Joanna Rożen
Czyta się 19 minut

Marcin Koszałka przygotowuje się do nowego filmu „Przedpole”. Od kilku lat dokumentuje historię górali i góralszczyzny. Scenariusz, który pisze razem z Łukaszem M. Maciejewskim ma poruszać temat Goralenvolk.  

Do zespołu w roli współscenarzysty dołączył ostatnio Szczepan Twardoch.

Marcin czyta fragment świeżo napisanej sceny:

Wawel. Sala koronacyjna polskich królów. Dzień. Sala pusta i cicha. Do sali wchodzą górale. Górale ustawiają się pod jedną ze ścian. Rozglądają się. Otwierają się drzwi

na galerię. Wchodzi dwóch esesmanów w szarych mundurach. Otwierają się kolejne drzwi i naprzeciwko górali ustawia się Profesor i żołnierze SS w czarnych mundurach.

Na końcu dołącza G ubernator w białym mundurze, który trzyma w rękach synka. Dziecko z ciekawością przygląda się góralom. Z tłumu górali wychodzi Doktor. Doktor po niemiecku: „Maine Liebe Kameraden. Nasza wspólna historia trwa już dwieście pokoleń. Półtora tysiąca lat temu lud Ostrogotów zatrzymał się na tej ziemi, gdzie znalazł bezpieczną przystań. Jako potomkowie Getungów pragniemy przywitać was, bracia.”

Joanna Rożen: Wiedza o tym, czym było Goralenvolk nie jest popularna. Nie boisz się awantury?

Marcin Koszałka: Za scenę na Wawelu nas rozszarpią.

Sprawa Goralenvolk nigdy nie dojdzie do tak zwanego oczyszczenia. Na czym miałby to oczyszczenie polegać? Kto miałby się do czego przyznać? Czy te rodziny, na przykład Krzeptowscy, Cukierowie, mieliby wystąpić w telewizji i powiedzieć: przepraszamy za naszych przodków? Że Wacek Krzeptowski został Goralenführerem, księciem góralskim?

Jest to sprawa niewygodna dla wszystkich stron.

Zakopane. Wizyta gubernatora Hansa Franka (1939) zbiory NAC

Goralenvolk – to nazwa akcji germanizacyjnej na Podhalu w latach 1939-44. Jak to wyglądało w statystykach?

Jak podaje IPN między 25, a 30 tysięcy ludzi podpisało tą listę, a Szczawnica na przykład prawie w ponad 90 procentach. Nie można powiedzieć jednak, że to jest lista zdrady, czy volkslista. Górale mieli być osobnym narodem w strukturze III Rzeszy. Na spisie powszechnym górale zakreślali, że są narodem góralskim. Można było zakreślić Polak, Żyd, Cygan, Ukrainiec, Niemiec lub Góral. Ludzie chcieli zakreślać dwa – Góral i Polak. Ale musieli wybrać jedno. To było bardzo cwane ze strony Niemców.

Czy ten temat jest przepracowany już przez historyków?

O Goralenvolku powstały do tej pory dwie poważne książki: reportaż Krzyżyk niespodziany – Czasy Goralenv

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Dogonić wiatr
i
Fotos z filmu "Wiatr"
Opowieści, Sztuka + Opowieści

Dogonić wiatr

Joanna Rożen

Rozmową Joanny Rożen z Michałem Bielawskim, autorem i reżyserem powstającego właśnie filmu dokumentalnego Wiatr, otwieramy cykl wywiadów o micie zakopiańszczyzny we współczesnej kulturze.

Pomysł rozmów o tym, czy Podhale wciąż urzeka i, jeśli tak, to dlaczego, narodził się w trakcie zwiedzania wystawy Relacja Warszawa–Zakopane. Ekspozycję zorganizowaną przez Muzeum Narodowe i Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem widziałam w warszawskiej Królikarni. Można ją oglądać w zakopiańskiej willi Oksza jeszcze do września 2018 r. Tymczasem, zainspirowana motywem zauroczenia kulturą zakopiańską, zamierzam zbadać, jak wyglądają związki współczesnych artystów, zwłaszcza filmowców, z mitem Zakopanego. Czy nadal czerpią z tatrzańskich źródełek? Będę sprawdzać, czy we współczesnym kinie i kulturze zakopiańszczyzna nadal w modzie.

Czytaj dalej