Nie wierzę w prawdę – rozmowa z Martínem Caparrósem
i
Alberto Gamazo
Przemyślenia

Nie wierzę w prawdę – rozmowa z Martínem Caparrósem

Katarzyna Tyszkiewicz-Borawska

Polskim czytelnikom Martín Caparrós jest znany jako reporter, autor wstrząsającego i monumentalnego „Głodu”. Argentyńczyk, podróżnik i pisarz ma swoim koncie nie tylko reportaże, ale również powieści, eseje i dzienniki z podróży. Do Warszawy przyjechał w ramach Big Book Festival 2016 i przy tej okazji rozmawia z „Przekrojem” o prawdzie i nieprawdzie, o fikcji i nie-fikcji i o tym, czy to przypadkiem nie to samo.

KT: Dziś naiwnością jest mówić o prawdzie jako o jednej, niezmiennej kategorii. Nawet czytając prasę, musimy pamiętać, że mamy do czynienia z cudzą perspektywą. Czy wobec tego powinniśmy jeszcze wierzyć ludziom pióra? Czy są nam jeszcze potrzebni?

MC: Zdecydowanie tak, choćby po to, by odrzucić lub przyjąć ich wizję, pamiętając o konsekwencjach takiej decyzji. Dla mnie reportaż to wybór polityczny, dlatego bardzo ważne jest dla mnie, aby taki tekst był napisany w pierwszej osobie. Czytelnik musi zdawać sobie sprawę z tego, że za tekstem stoi autor, osoba, podmiot. Tą postawą przeciwstawiam się idei tradycyjnej prasy, która pretenduje do tego by ujawniać „prawdę” czy obiektywnie opisywać rzeczywistość. 

Właśnie dlatego reportaż jest tak mnie fascynuje: ostatecznie stanowi on tylko jedną z możliwych perspektyw, z jakich można patrzeć na świat. A wybór, czy w nią wierzyć, czy nie, stoi po stronie tego, który czyta.

Każdy ma własną prawdę?

Nie lubię słowa „prawda”, nie wierzę w nią. To, co mamy, to horyzont naszych doświadczeń, naszej wiedzy. Dlatego, podkreślam, tradycyjna wizja prasy jest przestarzała i niebezpieczna. Nie wolno nam zapominać o tym, że każda wypowiedź i każdy tekst przedstawiają jedynie czyjąś analiza, a więc czyjąś – bardzo konkretną – perspektywę.

Taka decyzja wiąże się to z odrzuceniem autorytetów, z czerpaniem czegoś, co uznajemy za wiedzę, z miejsc, które niekoniecznie do tego powinni służyć. Mylimy opinię z informacją. Wielu dziennikarzy twierdzi, że to właśnie dlatego

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Organizacja Narodów Wymarzonych
i
Podczas World Culture Festival milion uczestników z całego świata celebrowało różnorodność i wspólnotę; zdjęcie: Archana Patchirajan
Złap oddech

Organizacja Narodów Wymarzonych

Reportaż z World Culture Festival 2023
Paulina Wilk

W ostatni piątek września kongresmeni na Kapitolu spierali się o dług publiczny. Nad krajem zawisła groźba bankructwa. A nieopodal, w samym centrum Waszyngtonu milion ludzi zanurzało się w łagodnej medytacji.

Media grzmiały od świtu. Wielu pracowników na państwowych posadach – od policjantów po muzealników – miało z dnia na dzień zostać bez centa. W Izbie Reprezentantów trwały gorączkowe negocjacje, na Kapitol wjeżdżały potężne czarne SUV-y z przyciemnionymi szybami oraz telewizyjne furgonetki. Miasto zamarło w napięciu.

Czytaj dalej