ogień. zgasł
Doznania, Sztuka + Opowieści

ogień. zgasł

Urszula Zajączkowska
Czyta się 1 minutę

nie ma różnicy,
czy dopala się tysiącletnia sosna,
czy katedra,
piórko
albo mięso.
zawsze jest ten czas,
punkt,
kiedy gaśnie
ostatni ze wszystkich już atom.
jest,
nie ma.

 

Komentarz autorki:

Przyznaję, nie do końca radzę sobie z tym, że istnienie wyraża się zawsze rytmem, pulsem, oscylacją opierającą się na prawie: jest i nie ma. Każdy bieg to chwilowo lot i ziemi tarcie, puls komór to komór ciągła reanimacja, ptaki też wciąż spadają ułamkiem sekundy, a potem zawsze z wysiłkiem wznoszą się. Ich wektory się mieszają, kalkulują pospiesznie i ptak gna dalej. Także ludzkie patrzenie jest w częstotliwości około 50 Hz, to znaczy, że jednak wiele nie widzimy, tych subtelnych czułości przemian świata: szczegółów rysunku pioruna, kąta ugięcia skrzydeł ważki czy podczas spotkania, słuchania głosu, co mówi do mnie coś, a ja wtedy wcale nie zauważam tego najważniejszego, co się rozegrało już dawno temu i skończyło, rzuceniem oka w dno którąś nanosekundą. Przyznaję też, że wciąż najbardziej mi smutno, gdy myślę o znikaniu, końcu, wyciszaniu, pewnie dlatego, że jakoś ciężko się żegnać i że dotyczy to naprawdę wszystkiego, bo my cali tu właśnie solidarnie znikamy, bez przerwy wypalamy się i rozcieńczamy, poza światłem w pustym kosmosie, ale kto by o tym myślał.

Czytaj również:

alamo
i
"Portret kobiety i mężczyzny w oknie", Fra Filippo Lippi, ok. 1440 r.; ze zbiorów The Metropolitan Museum of Art
Doznania, Sztuka + Opowieści

alamo

Magdalena Gałkowska

„I'm coming to find you if it takes me all night”
The Cure

 

Czytaj dalej