Okrutne jak baśnie braci Grimm?
i
„Dary karzełków”, Arthur Rackham, 1917 / WIkimedia Commons
Przemyślenia

Okrutne jak baśnie braci Grimm?

Eliza Pieciul-Karmińska
Czyta się 13 minut

W roku 2012 w Niemczech i w wielu innych krajach hucznie świętowano Rok Grimmowski. Minęło wtedy 200 lat od premiery Kinder- und Hausmärchen, czyli Baśni dla dzieci i dla domu braci Grimm opublikowanych 20 grudnia 1812 r. Z okazji tej rocznicy ukazało się wiele ważnych dzieł naukowych, a w Kassel, mieście pierwszego wydania baśni, odbył się międzynarodowy kongres. Wśród prawie stu referatów, wygłoszonych przez badaczy spuścizny Grimmów ze wszystkich kontynentów, nigdzie nie pojawiło się słowo „okrucieństwo”, a wszyscy mówcy zgodnie podkreślali epokowe znaczenie tego „niemieckiego kompendium europejskiej bajki ludowej” – jak pisała o baśniach trzy dekady temu profesor Dorota Simonides.

Również w Polsce odnotowano jubileusz tego dzieła, jednak głównym wątkiem okolicznościowych publikacji było właśnie „okrucieństwo” jako szczególny wyróżnik tych baśni. W artykule pod znamiennym tytułem Te straszne baśnie braci Grimm Andrzej Krzemiński był „poruszony orgią okrucieństwa”, gdyż w zbiorze baśni odnalazł „wszędzie krew, gwałt i śmierć”. Portal eDziecko.pl umieścił baśnie Grimmów na liście „Dziesięciu najbardziej kontrowersyjnych książek dla dzieci”. Z kolei Irena Koźmińska i Elżbieta Olszewska, autorki znane dzięki Fundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, w książce Wychowanie przez czytanie, powołując się na Alice Miller (ale nie podając źródła cytatu), piszą, że baśnie braci Grimm są „taką samą trucizną przekazywaną z pokolenia na pokolenie jak klapsy i kary cielesne”. Co ciekawe, dla Koźmińskiej i Olszewskiej tylko teksty Grimmów są ucieleśnieniem potępianych przez nie „baśni okrutnych”, natomiast baśnie Andersena, gdzie przecież znaleźć można o wiele drastyczniejsze treści, są polecane jako lektura dla przedszkolaków w wieku od 4 do 6 lat, gdyż „należą do światowej klasyki literatury dla dzieci”. Tak jakby baśnie Grimmów do tego kanonu nie należały.

Porównanie „okrutne jak baśnie braci Grimm” weszło już chyba na stałe do języka. Czy należy się na to obruszać? A może to tylko specyficzny dowód popularności tego dzieła? Może o okrucieństwie baśni Grimmów

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Bracia Grimm – historia nieznana
i
Ornament kominowy: Czerwony Kapturek, Staffordshire Potteries, Anglia, 1825–1835 r. / Art Institute of Chicago
Przemyślenia

Bracia Grimm – historia nieznana

Eliza Pieciul-Karmińska

Źródłem sukcesu baśni braci Grimm była nie tyle wierność wobec ludowego przekazu ustnego, ile jej przeciwieństwo w postaci adaptacji hołdującej mieszczańskim wyobrażeniom o dobrym smaku. Zaproponowana przez nich konwencja stała się swoistą instrukcją dla innych autorów. W świadomości zbiorowej Niemców to właśnie baśnie Grimmów uznawane są za ucieleśnienie tego gatunku.

O braciach Jakubie i Wilhelmie Grimmach przeciętny Polak wie tyle, że „dawno, dawno temu” żyli gdzieś w Niemczech, wędrowali po tamtejszych wsiach i zbierali ludowe opowieści, które opublikowali jako Baśnie braci Grimm. Mało kto wie, że baśnie te nie były ani jedynym, ani może nawet najważniejszym ich dokonaniem. W kulturze naszych zachodnich sąsiadów funkcjonują oni również jako prekursorzy nowoczesnej filologii, zasłużeni badacze języka i kultury, pomysłodawcy i autorzy wielkiego, 33-tomowego Słownika języka niemieckiego. Wysoce cenione są również osobiste przymioty braci. Polakom mogą być bliskie liczne fragmenty ich życiorysów dokumentujące przywiązanie do idei demokratycznych i reguł państwa prawa, bo Grimmowie byli ludźmi wielkiego ducha i silnego charakteru.

Czytaj dalej