Opowiadaj baśń, czaruj
i
Theodor Kittelsen „Gutt på hvit hest”, Narodowe Muzeum Sztuki, Architektury i Designu w Norwegii, domena publiczna
Opowieści

Opowiadaj baśń, czaruj

Sylwia Niemczyk
Czyta się 7 minut

Wędrowni bajarze, zbieracze mitów, czarodzieje, hipnotyzerzy. O przyjemności ze snucia historii i o zawodowych opowiadaczach mówi jeden z nich, Szymon Góralczyk.

Sylwia Niemczyk: Skąd taki pomysł na życie?

Szymon Góralczyk: Z zupełnego przypadku. Kiedyś oglądałem biograficzny film o J.R.R. Tolkienie i dowiedziałem się z niego, że ten wielbiony przeze mnie pisarz wiele rzeczy do swoich książek zapożyczył z mitologii nordyckiej. Bardzo mnie to zainteresowało, więc wypożyczyłem zbiór nordyckich mitów – i kompletnie wsiąkłem. Z każdym kolejnym mitem coraz bardziej się dziwiłem, dlaczego my tego nie poznajemy w szkole, czemu przerabiamy tylko mitologię grecką i rzymską, skoro nordycka jest tak ciekawa! I trochę na tej złości i zbulwersowaniu poszedłem do biura biblioteki miejskiej i powiedziałem siedzącym tam paniom, że trzeba koniecznie coś z tym zrobić, bo sąsiedzi zza morza mają takie świetne mity, a my o nich nic nie wiemy. A panie z biblioteki, zamiast się zdziwić, że ktoś

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Fiński duch na polskiej ziemi
i
Domki fińskie w Warszawie dziś. Zdjęcie: Iza Pająk
Wiedza i niewiedza

Fiński duch na polskiej ziemi

Anna Cymer

W zacisznym, zielonym zakątku Warszawy nazywanym Jazdowem splatają się niezwykłe historie i zjawiska. Prowizoryczne i – w pierwotnym założeniu – tymczasowe, bo zbudowane na pięć lat osiedle istnieje już ponad siedem dekad. Wzniesione dla budowniczych powojennej stolicy dziś jest otwartym domem kultury i modnym wśród warszawiaków miejscem.

Pierwszy pociąg wypełniony gotowymi elementami, z których błyskawicznie można było zbudować drewniany dwuizbowy domek, przyjechał do stolicy w marcu 1945 r. Już w sierpniu na skarpie wiś­lanej z tych „klocków” wzniesiono pierwsze osiedle mieszkaniowe w powojennej Warszawie. Fińskie domki były darem ZSRR (Rosjanie dostali je jako reparacje od Finlandii). W sumie do Warszawy w 1945 r. trafiło ich ponad 500.

Czytaj dalej