Przemyślenia

Osobiste pamiętniki dźwiękowe

Czyta się 7 minut

„Nie chcielibyśmy używać słowa rodzinny, ale ludzie tutaj są skazani na siebie przez kilka dni, spędzają festiwal w pięknych górach, przebywają blisko z artystami, uczestniczą w dyskusjach.” O odbywającym się w Sokołowsku festiwalu Sanatorium Dźwięku, Filipowi Lechowi, opowiadają jego kuratorzy – Zuzanna Fogtt i Gerard Lebik.

To już piata edycja Sanatorium Dźwięku. Jak zmieniło się od tego czasu Sokołowsko?

Zuzanna Fogtt: Największą zmianą, jaką można zaobserwować w Sokołowsku, jest budowanie publiczności. Sokołowsko coraz gęściej nasyca się substancją ludzką, jest tu coraz więcej turystów i wyspecjalizowanej publiczności. Coraz więcej osób organizuje sobie tutaj konferencje naukowe i inne wydarzenia kulturalne. Idea ośrodka kulturotwórczego, ośrodka procesu się sprawdza.        Sokołowsko jest zdane na siebie. Wszystko jest w rękach prywatnych osób, nie ma tu dużych przedsięwzięć organizowanych przez władze regionu – oprócz dróg i kanalizacji. Nie powstały pensjonaty. Zmienia się tkanka ludzka,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Przeciw obojętności
i
Zdjęcie z planu "Trzy kolory: Czerwony", dzięki uprzejmości Archiwum Twórczości Krzysztofa Kieślowskiego i Piotra Jaxy
Przemyślenia

Przeciw obojętności

Mateusz Demski

Festiwal Hommage à Kieślowski jest niepodobny do niczego, co zaznaczyłem sobie w kalendarzu imprez filmowych.

Atmosfera Sokołowska to zaprzeczenie niespokojnej gonitwy przez nakładające się na siebie projekcje i wydarzenia, to ucieczka od wieczornych bankietów, wrzawy, zgiełku w miejsce, gdzie życie ludzi zatrzymało się w innym świecie, o którym czytałem kiedyś w Czarodziejskiej górze. To niby mała przygraniczna mieścina i mała impreza – jeden kinoteatr, który pamięta dwa poprzednie stulecia. Po drugiej stronie ulicy jedna mała kawiarenka obok drugiej. Festiwal nie stara się przyciągać magią wielkich, najgorętszych nazwisk. Wyjątkowość Sokołowska i środek jego ciężkości leżą gdzie indziej. Widzowie zyskują tam wrażenia, doznania i przemyślenia zupełnie innego formatu.

Czytaj dalej