
Najnowsza książka Grzegorza Jankowicza zestawia ze sobą dwa dzieła, którymi autor fascynuje się od kilkunastu lat. Oba noszą ten sam tytuł: Autoportret w wypukłym zwierciadle. Pierwsze z nich to hipnotyzujący obraz Parmigianina, znany wszystkim koneserom wyrafinowanej dziwności (przypomnijmy, że jednym z jego właścicieli był Rudolf II); drugie to nagradzany i szeroko komentowany przez krytykę wiersz Johna Ashbery’ego, napisany 450 lat później.
Pierwszą część książki Jankowicz poświęcił informacjom historycznym: zdaje się, że przeczytał i zsyntetyzował wszystko, co było do przeczytania w tej dziedzinie. Z tej części możemy się np. dowiedzieć, że Parmigianino, rozczarowany malarstwem, zrezygnował z niego na rzecz alchemii i zginął, trując się oparami rtęci podczas eksperymentu alchemicznego. Możemy także się dowiedzieć, że Ashbery po raz pierwszy zetknął się z obrazem Włocha w księgarni z albumami w Provincetown. Gdy po latach próbował odnaleźć tę księgarnię, nie potrafił. Uznał więc, że zaistniała tylko po to, aby mógł poznać obraz.
Niemniej książka Jankowicza nie dotyczy tylko historii ani jedynie związków poematu Ashbery’ego z obrazem Parmigianina. Problemy, jakie stawia sobie Jankowicz, są filozoficzne. Tytułowa metafora kuli ma tutaj dwa różne znaczenia: Parmigianino chciał życia w kuli, tak aby ukryć się przed niebezpiecznym światem; z kolei Ashbery bał się życia w kuli i związanej z nim izolacji. Implikacje filozoficzne tych dwóch sprzecznych pragnień wyznaczają rozważania Jankowicza. Problematykę jego książki w znacznym stopniu określa również intelektualny klimat epoki Parmigianina, rozmiłowanej w kontemplacji pogańskich obrazów. W tym przypadku chodzi przede wszystkim o mit o Narcyzie, który jest analizowany w tej książce na różne sposoby, otwiera ją i zamyka. Wypływające z niego zagadnienia fascynacji, widzenia, „prawdziwości” autoportretu, grozy luster, prowadzą do wielu niezwykle ciekawych kwestii, przykładowo: czy widzenie należy rozpatrywać jako błogosławieństwo czy przekleństwo, skoro niejako usypia i uśmierca ciało? Albo w jaki sposób możliwe jest w ogóle samopoznanie, skoro zawsze jest zapośredniczone przez materię ulotną i zmienną?
Książka Życie w kuli znakomicie ukazuje możliwości żywej myśli filozoficznej, której punktem wyjścia jest nie filozofia, lecz sztuka, twory wyobraźni. Jedyny problem z nią polega na tym, że sama będąc dziełem i tym samym zwierciadłem, po lekturze pozostawia czytelnika z wątpliwością, czy jest sobą, czy Jankowiczem.
Dzięki Tobie, możemy zrobić jeszcze więcej – wesprzyj nas!
Fundacja PRZEKRÓJ