Piłka nożna i „efekt ojczyzny”
i
ilustr. Karyna Piwowarska
Przemyślenia

Piłka nożna i „efekt ojczyzny”

Piotr Żelazny
Czyta się 12 minut

Piotr Żelazny: Miejmy to już za sobą: Messi czy Maradona?

Martín Caparrós: Messi osiągnął o wiele więcej niż Maradona. Strzelił ponad dwa razy więcej goli, o tytułach nie wspominając. Porównywanie ich statystyk jest bezsensowne.

Maradona zawsze grał na granicy. Oglądając jego grę, miało się wrażenie, że on za chwilę się wywróci i umrze na boisku. W niemal każdej akcji wydawało się, że zaraz straci piłkę, a rywale go połamią. Rzeczy, na które się porywał, zdawały się niemożliwe do wykonania… A Messi gra tak, jakby to była najprostsza rzecz na świecie. Wszystko przychodzi mu z łatwością. I to jest problem.

Zbyt łatwo mu to przychodzi?

W grze Messiego nie widać tego poczucia niemożliwego i magii. Diego sprawiał wrażenie, jakby potrzebował pomocy. I cały naród chciał mu pomóc. Gdy biegł z piłką, my wszyscy, 43 miliony Argentyńczyków, biegliśmy razem z nim i mu pomagaliśmy. Messi niczego od nas nie potrzebuje. Nie jesteśmy mu potrzebni. Od dziecka jest w jednym z największych klubów świata, który gra porywający futbol. Nie ma żadnych problemów w życiu prywatnym, nie jest narkomanem, nie przyjaźni się z mafiosami i gangsterami… Maradona nawet dziś, wiele lat po zakończeniu kariery, wciąż potrzebuje pomocy Argentyńczyków.

Argentyna dwukrotnie była mistrzem świata – w 1978 r., gdy organizowała turniej, i w 1986 r. w Meksyku. Który z tych triumfów jest dla Pana ważniejszy?

Zwyci

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Legendy mundialowe
i
zilustrował Daniel de Latour

Legendy mundialowe

Michał Szadkowski

Gol widmo (1966) – Czy gol, który dał Anglikom jedyne mistrzostwo świata, naprawdę padł? Po odbiciu się od poprzeczki piłka uderzyła w ziemię i wyszła w pole. Dziś naukowcy twierdzą, że bramki nie było.

Czytaj dalej