Pogrzebać Wertera
i
zdjęcie: archiwum Alaina de Bottona
Opowieści

Pogrzebać Wertera

Aleksandra Reszelska
Czyta się 7 minut

Romantycy zdrowo namieszali ludziom w głowach. Wmówili im na przykład, że prawdziwa miłość oznacza koniec samotności – mówi filozof Alain de Botton w rozmowie z Aleksandrą Reszelską.

Aleksandra Reszelska: Największym Pana bestsellerem jest książka Wszystko o miłości napisana ponad 20 lat temu. Niedawno wydał Pan kolejną na ten temat. Coś się zmieniło w Pana postrzeganiu miłosnych uniesień?

Alain de Botton: Odpowiem enigmatycznie – wszystko i nic. Dlaczego wróciłem do miłości? Bo jakość naszych związków to jeden z najważniejszych czynników warunkujących osobiste poczucie szczęścia. Pieniądze, władza, status czy praca – te składniki dobrego życia też są ważne, ale nic nie jest w stanie konkurować z miłością. Kiedy byłem młodszy, fascynowało mnie, jak trudno jest ludziom dogadać się w miłosnych relacjach. Po wielu latach zrozumiałem, że nie ma jednej gotowej recepty na miłość szczęśliwą. Ale tym bardziej warto jej szukać.

Dla mnie w miłości najbardziej fascynująca jest jej ewolucja – od zakochania, które jest łatwe i przyjemne, wsparte przez hormonalną burzę w mózgu, przez poznawanie się, chyba najtrudniejszą fazę,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Miłość
i
„Zraniony duński wojownik” ("En såret dansk kriger"), Elisabeth Jerichau-Baumann, 1865 r./SMK (domena publiczna)
Doznania

Miłość

Paweł Widomski

Była piękna. Ogromne niebieskie oczy patrzyły na niego ciepło i przyjaźnie. Idealny owal twarzy otaczały bujne blond loki, był prawie pewien, że naturalne.

Gdy pochylała się nad łóżkiem, z którego nie wstawał od operacji, muskała go delikatnie w twarz zakręconymi kosmykami. Lubił to. Tak samo jak jej zapach. Nawet jeśli drzemał, a ona wchodziła do sali bezszelestnie, wiedział, że jest. Nie sposób było pomylić tę woń z czymkolwiek innym.

Czytaj dalej