Pomnik drutu kolczastego, czyli wolność plus
i
„Pomnik Drutu Kolczastego”, Michał Frydrych, Muzeum Woli, 2021 r.; zdjęcie: Laura Ociepa
Przemyślenia

Pomnik drutu kolczastego, czyli wolność plus

Stach Szabłowski
Czyta się 15 minut

Drut kolczasty, który właśnie doczekał się w Warszawie pomnika, jest bez wątpienia symbolem haniebnym. Ale może sztuka, której powinniśmy się wstydzić, jest zupełnie gdzie indziej? Zastanawia się nad tym Stach Szabłowski.

Drut kolczasty doczekał się pomnika. Wystawił go w Warszawie artysta Michał Frydrych. Czy drut, ten niekoronowany król zasieków, zasługuje na monument? Należałoby raczej zapytać: czy my jako odbiorcy i odbiorczynie sztuki, obywatele i obywatelki, społeczeństwo – zasługujemy na taki pomnik?

Drut kolczasty może się podobać lub nie – to kwestia gustu, ale jeszcze bardziej tego, po której stronie zasieków się stoi. Nie sposób jednak odmówić drutowi, jeżeli nie zasług, to osiągnięć – te są obiektywne. Bezdyskusyjna jest także symboliczna elokwencja tego wyrobu: widok drutu kolczastego ma swoją wymowę.

Co mówi drut, kiedy pojawia się na piedestale w sercu Polski pod koniec 2021 r.?

Pomnik stoi przed Muzeum Woli. Frydrych okleił krawędzie postumentu taśmą w czarno-żółte pasy, podobną do tej, jakiej używa policja, żeby odgrodzić miejsca, do których obywatele nie mają dostępu. Taka taśma dobrze komponuje się z bohaterem pomnika, ale pełni też funkcję praktyczną. Prosimy nie dotykać eksponatu! – ostrzega. We własnym interesie lepiej wziąć tę przestrogę do serca i trzymać ręce przy sobie. Historia drutu kolczastego liczy sobie niewiele ponad 150 lat, ale czas nie stoi w miejscu, podobnie jak postęp; wyrób, którym posłużył się Frydrych, jest nieporównanie doskonalszy (czytaj: bardziej kolczasty) od oryginalnego wynalazku. Dokonał go w 1865 r. Francuz nazwiskiem Louis Jannin. Niecałą dekadę później kolczasty drut opatentował w Ameryce przedsiębiorczy Joseph Glidden i dziarsko ruszył z produkcją na przemysłową skalę. Początkowo nowością interesowali się przede wszystkim hodowcy bydła, wkrótce zalety drutu dostrzegli jednak również przedstawiciele armii oraz szeroko pojętej branży penitencjarnej. Reszta jest, jak to się ładnie mówi, historią – odmierzaną zwojami kolczastego zasieku.

Niegdyś linie frontu, kolonie karne i obozy odosobnienia zabezpieczano tym samym rodzajem drutu co pastwiska. Te czasy minęły. Drut, którym posługuje się Frydrych, w żadnym wypadku nie nadaje się dla hodowców bydła. Za głęboko tnie. Z tego samego powodu tym lepiej nadaje się do innych zastosowań, szczególnie tych związanych z ludźmi. Mówimy tu o drucie ostrzowym, zwanym

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

List od Suwerena
i
Przygotowania do performensu "List", zdjęcie: Monika Bryk
Opowieści

List od Suwerena

Stach Szabłowski

„Świat ma co najmniej tysiąc wiosek i miast
List w życiu człowiek pisze co najmniej raz”

 Skaldowie, Medytacje wiejskiego listonosza

Czytaj dalej