Raj dla ciekawskich
i
Hieronymus Bosch, Ogród rozkoszy ziemskich, tryptyk, 220x390 cm, Prado, Madryt
Opowieści

Raj dla ciekawskich

Grażyna Bastek
Czyta się 6 minut

Jeśli Ogród rozkoszy ziemskich Hieronymusa Boscha został stworzony ku zabawie dworzan, to może zamiast się zastanawiać, co ten obraz przedstawia, warto oddać się przyjemności jego uważnego oglądania – Grażyna Bastek zachęca do kontemplacji.

Kim był Hieronymus Bosch i jak „czytać” jego obrazy? Wokół postaci Boscha i jego malowideł powstało wiele mitów, żaden z mistrzów niderlandzkich nie obrósł tak wybujałą historiograficzną legendą, a malowidła żadnego z dawnych europejskich twórców nie mają aż tak wielu interpretacji.

A zatem kim był Bosch? W rozlicznych biografiach w najlepszym przypadku uznawano go za heretyka lub też zwolennika alchemii i okultyzmu, w popularnej wyobraźni zaś Bosch to ekscentryk, wygnaniec, samotnik i melancholik, słowem INNY i czarna owca.

Drugie, nie mniej istotne pytanie dotyczy tego, jak odczytywać dzieła Boscha. Popularne stały się interpretacje jego malowideł jako heretyckich wizji, związanych z uwikłaniem artysty w działalność sekciarską, a także wykładnie astrologiczno-alchemiczne. Wątek heretycki wprowadziła książka Wilhelma Fraengera, wydana po polsku w formie atrakcyjnego albumu w 1999 r.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Wolność, szpicle i AI
i
fot. Weronika Gęsicka, „Encyklopedia”, Fotofestiwal 2024
Przemyślenia

Wolność, szpicle i AI

Fotofestiwal 2024
Stach Szabłowski

Czy fotografia nas wyzwoli? Przewodnim hasłem łódzkiego Fotofestiwalu 2024 jest „Uwalnianie” – spod politycznej presji, ze skostniałych struktur społecznych, od toksycznej męskości, jarzma kolonializmu, ale również od egzystencjalnych lęków, poczucia straty i żałoby.

Co jednak stanie się z wyzwolicielskim potencjałem fotografii, gdy artystę zastąpi sztuczna inteligencja halucynująca na temat fałszywych informacji? Albo gdy aparat fotograficzny dostanie się w ręce aparatu represji czy kiedy za kamerą, zamiast twórcy, stanie agent tajnych służb? Pytają o to Weronika Gęsicka i Łukasz Rusznica, których wystawy można obejrzeć podczas festiwalu. Ich projekty są ważne, bo o emancypacyjnej mocy fotografii nie można rozmawiać bez wzięcia pod uwagę tego, że może być ona też narzędziem manipulacji i przemocy. 

Czytaj dalej