Sakrofaza Sakrofaza
i
Fragment okładki książki „Chasydzi lelowscy", wyd. Austeria
Przemyślenia

Sakrofaza

Maciej Stroiński
Czyta się 3 minuty

Nie wiem, bo nie piję, ale ponoć po alkoholu ludzie mają gastrofazę i choćby byli weganami wierzącymi i praktykującymi, zeżrą nawet kebab z dodatkowym serem, skoro Matka Boska Kwietna po nocy nie widzi. Ja przez wakacje, od braku teatru, wpadam w fazę sakro, czyli sakrofazę.

I jak w ciągu roku unikam klęcznika jak diabeł święconej wody, tak w miesiącu lipcu nie powstaję z kolan. Serio. Wszystko jest w tym czasie sakro: sakroturystyka, sakrolektura, nawet sakrokino, bo McQueen, szczyt tego sezonu, to jest przecie

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

„Brain Damage” Stephen Queen – recenzja „Brain Damage” Stephen Queen – recenzja
i
zdjęcie: Rey Seven/Unsplash
Rozmaitości

„Brain Damage” Stephen Queen – recenzja

Tomasz Wiśniewski

Najnowsze dzieło mistrza powieści psychologicznej nie przynosi rozczarowania. To historia profesora filozofii i neurobiologii, który pod wpływem Drzwi percepcji miał podjąć niezwykle radykalne decyzje życiowe. W swoim słynnym eseju Aldous Huxley sformułował hipotezę, zgodnie z którą narkotyki ujawniają prawdziwą naturę rzeczywistości, na co dzień niedostrzegalną, nasz mózg bowiem – zorientowany na cele praktyczne i radzenie sobie w środowisku – hamuje dostęp do wyższego poznania. Psychodeliki zaś chwilowo wyłączają te naturalne blokady.

Bohater powieści Queena uparcie twierdzi, że jeśli chce dotrzeć do prawdy o rzeczywistości i doświadczyć jej w pełni, musi zrezygnować ze swojego mózgu.

Czytaj dalej