Nie wiem, bo nie piję, ale ponoć po alkoholu ludzie mają gastrofazę i choćby byli weganami wierzącymi i praktykującymi, zeżrą nawet kebab z dodatkowym serem, skoro Matka Boska Kwietna po nocy nie widzi. Ja przez wakacje, od braku teatru, wpadam w fazę sakro, czyli sakrofazę.
I jak w ciągu roku unikam klęcznika jak diabeł święconej wody, tak w miesiącu lipcu nie powstaję z kolan. Serio. Wszystko jest w tym czasie sakro: sakroturystyka, sakrolektura, nawet sakrokino, bo McQueen, szczyt tego sezonu, to jest przecie