Superpłaska głębia
i
Wystawa „Murakami Versailles”, 2010 r., pałac wersalski; zdjęcie: France Chateau/Alamy Stock Photo
Opowieści

Superpłaska głębia

Karol Sienkiewicz
Czyta się 11 minut

Japoński ruch Superflat, jeden z najciekawszych fenomenów artystycznych ostatnich dekad, od lat kpi z tradycyjnego (dla nas!), zachodniego podziału na sztukę wysoką i niską – i z krnąbrnością uśmiechniętego dziecka wymyka się wszystkim znanym i oswojonym przez nas formom.

Na początku trzeciego milenium moda na Japonię (Cool Japan) była w pełnym rozkwicie. Jej ukoronowaniem okazał się nowy kierunek w japońskiej sztuce, ochrzczony przez jego głównego protagonistę Takashiego Murakamiego mianem Superflat.

Nazwisko Takashiego Murakamiego stało się niemal synonimem japońskiej sztuki współczesnej. Supergładkie, błyszczące powierzchnie jego obrazów i rzeźb lśnią feerią neonowych barw, a postacie, które tworzy, wydają się wręcz oddychać kolorami. To psychodeliczny świat, rodem z mangi i anime, ale na dodatkowych sterydach. Trudno dziś o bardziej japoński fenomen rozpoznawalny na całym świecie.

Na dobre zaczęło się to od przygotowanej w 2000 r. przez Murakamiego wystawy zbiorowej Superflat, która pierwsze odsłony miała w Nagoi i Tokio, w domach towarowych Parco. W styczniu 2001 r. Murakami przywiózł Superflat do Los Angeles, do Pacific Design Center, filii LA MOCA, a potem jeszcze do Min­neapolis i Seattle. W samym Mieście Aniołów japońską wystawę zobaczyło 100 tys. widzów.

Pierwsze skrzypce grał tam oczywiście Murakami. Od początku zależało mu na tym, by przedstawić Superflat jako kierunek artystyczny, na wzór awangardowych „izmów”. Murakami jako kurator zaprosił na wystawę Superflat wielu artystów, których sam odkrył. Pokazał m.in. prace wideo Kojiego Morimoto i projektantów mody skupionych w kolektywie 20471120. Ale do udziału w wystawie udało mu się także namówić Yoshitomo Narę, autora obrazów z dziećmi o karykaturalnie wielkich głowach.

Cool Japan

Nowa sztuka z Japonii była programowo gładka, często błyszcząca, perfekcyjnie

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Cacka z laki
i
Masatoshi, „Zając o bursztynowych oczach”, netsuke z kości słoniowej i bursztynowego bawolego rogu, około 1880 r., Osaka; zdjęcie: Lostrobots (CC BY-SA 4.0)
Opowieści

Cacka z laki

Edmund de Waal

Pod koniec XIX w. zamożni paryżanie zwariowali na punkcie sztuki japońskiej. Wśród przedmiotów tego zbiorowego szaleństwa wyróżniały się zachwycające miniaturowe figurki – netsuke. Zapraszamy w podróż z narratorem, który tropi poczynania swojego przodka, Charles’a Ephrussiego, by ustalić losy pewnej kolekcji tych maleńkich skarbów.

Choć w latach siedemdziesiątych, wyjąwszy dyplomatów i kilku książąt, japońscy przybysze byli w Paryżu rzadkością, ich sztukę widziało się wszędzie. Każdy chciał mieć na własność jakieś japonaiseries: wszyscy malarze, z którymi Charles zaprzyjaźnił się w salonach, wszyscy pisarze, z którymi zetknął się w „Gazette”, członkowie rodziny, przyjaciele, kochanka – wszyscy ulegli temu szaleństwu. […] Wydaje się mało prawdopodobne, by Charles – krytyk, wytworny amateur d’art i kolekcjoner – pozostał obojętny wobec tej sztuki.

Czytaj dalej