Świat urojony Świat urojony
Przemyślenia

Świat urojony

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 1 minutę

Dość długa, niemniej bardzo interesująca powieść mało znanego u nas brytyjskiego autora i profesora filologii. Ta niezbyt realistyczna książka bierze za swoje tło skomplikowane relacje polityczne urojonego świata, w którym obok rasy ludzkiej funkcjonują inne: głównie elfy, krasnoludy i orki. Podobnie jak w naszym świecie, zasadniczy problem wszelkich żywych istot to walka o władzę kilku obłąkańców; różnica polega tu jednak na tym, w jaki sposób w tolkienowskiej rzeczywistości się tę władzę osiąga. Otóż Brytyjczyk nie traktuje o pieniądzach ani o wojsku, lecz o jakimś zagadkowym pierścieniu. I już powoli rozumiemy, o co chodzi w tej odysei: jej główny bohater, niejaki Frodo, wyrusza w długą podróż, aby zniszczyć ów pierścień. Wystarczy tyle powiedzieć, aby zdać sobie sprawę, że w ten metaforyczny sposób pisarz sugeruje zniszczenie jakiejkolwiek władzy: w swoim dziele próbuje przemycić ideę anarchistyczną. Oto kolejny przykład tego, jak pod płaszczykiem udawanej paranoi współczesny autor spiskuje przeciw status quo. Na szczęście dzisiejsza krytyka literacka jest szczególnie uczulona na podobne fortele. Niemniej, pomijając propagandowość Władcy Pierścieni i biorąc pod uwagę, jak wciągająca jest ta narracja, byłbym skłonny stwierdzić, że rzecz aż się prosi, aby ją zekranizować – mogłoby z tego powstać wielkie widowisko. Prawdopodobnie to kwestia kilku następnych lat, kiedy ujrzymy na ekranach kin historię owego Froda.

Czytaj również:

Rygorystyczna dosłowność Rygorystyczna dosłowność
Przemyślenia

Rygorystyczna dosłowność

Tomasz Wiśniewski

Antologia tekstów „Kroniki” pióra argentyńskiego krytyka literackiego Bustosa Domecqa była dotychczas jedynym źródłem, z którego mogliśmy czerpać wiedzę o „Niedźwiedziu” – legendarnym, klasycznym i niezwykle wyjątkowym tytule w dziejach literatury iberoamerykańskiej. Lecz oto – nareszcie – dzięki wieloletnim staraniom redaktorów Wydawnictwa Blaga, krajowy czytelnik może bliżej przyjrzeć się temu dziełu Frederica Juana Carlosa Loomisa.

Jak wiadomo, historia powstania „Niedźwiedzia” obfituje w dowody ujmującego zaangażowanie i poświęcenia autora: to przede wszystkim skrupulatne studia dzieł i fotografii zoologicznych, wielokrotne wizyty w Ogrodzie Zoologicznym w Buenos Aires, a nawet badawcza ekspedycja do Arizony, do pewnej mrocznej jaskini, zorganizowana po to, aby, ryzykując życiem, przyjrzeć się niedźwiedziowi śpiącemu snem zimowym.

Czytaj dalej