W polskiej krainie czarów
i
ilustracja: Katarzyna Korzeniecka
Przemyślenia

W polskiej krainie czarów

Adam Węgłowski
Czyta się 3 minuty

Gdy niemieccy zakonnicy Heinrich Kramer i Jakob Sprenger wydali w 1487 roku „Młot na czarownice” – czyli praktyczny podręcznik inkwizytorów walczących z „czarostwem” – odniósł on na Zachodzie błyskawiczny sukces. Było tylko kwestią czasu, kiedy ta modna obsesja duchownych i świeckich decydentów dotrze do Polski.

Już wcześniej wątki dotyczące czarów pojawiały się na obrzeżach innych spraw sądowych, ale w 1511 roku doszło w Polsce do pierwszego spalenia domniemanej czarownicy. Płomienie ze stosu w Chwaliszewie stały się symbolicznym początkiem polowań, które potrwały w naszym kraju aż do drugiej połowy XVIII stulecia – „wieku rozumu”.

Tajemnica zepsutego zacieru

Chwaliszewo (znane też j

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Kobiety, które wiedzą
i
ilustracja: Mieczysław Wasilewski
Wiedza i niewiedza

Kobiety, które wiedzą

Stasia Budzisz

Ja jestem wierząca, i w to też wierzę. Mówi się, że ludziom, którzy nie wierzą, to nie pomaga, ale czy to jest prawda, to ja nie wiem, ale trzeba może w to wierzyć, żeby to pomogło.

Oficjalnie ostatnią kaszubską czarownicę utopiono w 1836 r. w Chałupach. Ale w rzeczywistości samosądy miały miejsce jeszcze na początku XX w. Pamiętała to moja cioteczna babka, która do­s­konale znała się na „tych sprawach”. Potrafiła zdejmować uroki, odżegnywać różę i leczyć ziołami. To wystarczyło, by stać się w oczach społeczeństwa czarownicą. Bo przecież jakim cudem kobieta mogła zdobyć taką umiejętność, jeśli nie za sprawą diabelskich sztuczek?

Czytaj dalej