W rytmie Beat Generation W rytmie Beat Generation
Przemyślenia

W rytmie Beat Generation

Anna Wyrwik
Czyta się 13 minut

Pół wieku po roku 1968, który przeformował myślenie społeczeństw, na wystawach, w artykułach, książkach i filmach wspominamy hipisów, komuny, studenckie protesty oraz twórców kontrkultury, w tym Beat Generation – uznawaną za element artystycznej genezy całego fermentu.

Znajdź ducha beatu [1]

Beat Generation wymyślił Jack Kerouac pod koniec lat 40., poproszony o nazwanie grupy swoich przyjaciół, młodych ludzi mieszkających w Nowym Jorku, czytających na potęgę, marzących o karierach pisarzy i poetów, słuchających jazzu w klubach Greenwich Village i Harlemu, pijących i palących na imprezach w tanich czynszówkach, mających wizje… Zainspirowało go używane w narkomańsko-hipsterskim środowisku Times Square słowo beat oznaczające „pobity”, „skończony”, „wyczerpany”. Odwołał się więc do tego hipstersko-beatowego, przyczajonego stylu ludzi z marginesu społeczeństwa, dbających bardziej o „być” niż „mieć”, oczytanych, elokwentnych, zerkających podejrzliwie na powojenną rzeczywistość, ale dla społeczeństwa kompletnie bezużytecznych. Dziś, blisko 50 lat po śmierci Kerouaca (zmarł w 1969 r.) oraz 50 lat po śmierci jego przyjaciela, Neala Cassady’ego (zmarł w 1968 r.) wciąż są oni symbolami pokolenia i tego, co ono reprezentowało, a co znalazło się na kartach kultowej powieści W drodze autorstwa tego pierwszego, opowiadającej o przemierzających wzdłuż i wszerz Amerykę Salu Paradisie (alter ego autora) i Deanie Moriartym (wzorowanym na Cassadym). Beat jest tematem prac nau

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Recenzja „Brain Damage” Stephena Queena Recenzja „Brain Damage” Stephena Queena
i
zdjęcie: Rey Seven/Unsplash
Rozmaitości

Recenzja „Brain Damage” Stephena Queena

Tomasz Wiśniewski

Najnowsze dzieło mistrza powieści psychologicznej nie przynosi rozczarowania. To historia profesora filozofii i neurobiologii, który pod wpływem Drzwi percepcji miał podjąć niezwykle radykalne decyzje życiowe. W swoim słynnym eseju Aldous Huxley sformułował hipotezę, zgodnie z którą narkotyki ujawniają prawdziwą naturę rzeczywistości, na co dzień niedostrzegalną, nasz mózg bowiem – zorientowany na cele praktyczne i radzenie sobie w środowisku – hamuje dostęp do wyższego poznania. Psychodeliki zaś chwilowo wyłączają te naturalne blokady.

Bohater powieści Queena uparcie twierdzi, że jeśli chce dotrzeć do prawdy o rzeczywistości i doświadczyć jej w pełni, musi zrezygnować ze swojego mózgu.

Czytaj dalej