W wielopokoleniowej rodzinie
i
MET
Doznania

W wielopokoleniowej rodzinie

Dariusz Sośnicki

Mowa jest matką, nie służącą myśli,
ale nawet najlepsza matka jest bezradna,
gdy przychodzi jej rodzić w wielopokoleniowej rodzinie,
gdzie traktuje się ją jak służącą

i gdzie każdy ma coś do powiedzenia,
nawet jeśli jego łono już wyschło,
nawet jeśli jest mężczyzną, a nawet
byłym mężczyzną, którym nigdy nie był.

A im mniej pamięta, tym więcej mówi,
i te niewinne zgłoski, te korale,
jeśli nie perły jej słów wypadają z jej perłowych,
jeśli nie koralowych ust i toczą się po stole

jak kamienie, chciałoby się powiedzieć,
ale korale nie są przecież kamieniami,
perły kiedyś były, ale też już nie są,
teraz są co najwyżej kryształkami cukru.

Senior spuszczony z oka ślini palec
i wyczha, wypuszcza go na łowy,
i zanim pełnosprawna część rodziny
siłą wyjaśni nieporozumienie,

oblizuje go, bierze do ust, ciamka.
Mowa jest matką, nie służącą myśli,
ale jednak niepotrzebnie otwierała usta,
przyjdzie na to czas,

lepiej by starła stół.

 

Komentarz autora

Duchy przeszłości mogą być duchami opiekuńczymi, a dawne języki źródłem siły i inspiracji. Nic jednak nie zmieni faktu, że to, co naprawdę istotne w nowym wierszu, dzieje się w nim za każdym razem po raz pierwszy i nigdy nie da się powtórzyć. W warstwie anegdotycznej W wielopokoleniowej rodzinie to relacja ze zmagań nowego ze starym, w których to drugie jest wyraźnie nadreprezentowane i w imię swoich jak najgorzej pojętych interesów robi temu pierwszemu krzywdę. Ale to tylko anegdota, można nią sobie nie zawracać głowy. W gruncie rzeczy wiersz W wielopokoleniowej rodzinie jest wierszem W wielopokoleniowej rodzinie, czyli – cokolwiek Państwo o tym pomyślą – sobą.

Czytaj również:

Doznania

Dystans

Robert Rutkowski

w niedzielne przedpołudnie
oglądam w telewizji relację ze zbombardowanego
szpitala dziecięcego w Aleppo

według Google
od tamtego miejsca dzieli mnie teraz w linii prostej
2 225 kilometrów

Czytaj dalej