Wojna jest wieczna – zapiski wojenne Izaaka Babla i Michaela Herra Wojna jest wieczna – zapiski wojenne Izaaka Babla i Michaela Herra
i
Zdjęcie Izaaka Babla zrobione przez NKWD w maju 1939 r.
Opowieści

Wojna jest wieczna – zapiski wojenne Izaaka Babla i Michaela Herra

Paulina Małochleb
Czyta się 15 minut

Wojna polsko-bolszewicka i wojna w Wietnamie nie mają ze sobą nic wspólnego. Odległe daty: 1920 i 1962–1975, inny kontekst polityczny, różne kontynenty, broń i strategie militarne. Tym, co je jednak łączy, byli korespondenci wojenni, którzy z pola bitwy przywieźli mroczne mitologie, przerażające, dzisiaj już legendarne opowieści, antyeposy. Rolą dowódców jest tutaj nie ograniczanie przemocy, ale jej wzmacnianie, polityka wojenna realizuje się przez wykorzystanie niskich instynktów, grabieże, gwałty, pogromy.

Izaak Babel ruszył na wojnę, mając lat 26. Przyłączył się do młodej armii komunistycznej, jeździł taczanką, czyli powozem konnym, do którego doczepiano działo maszynowe. Jak pisze Jerzy Pomianowski, zaciągnął się jako korespondent Jug-Rosty, agencji telegraficznej. Podawał się za Kiriłła Wasyljewicza Lutowa, prawosławnego studenta prawa. Pełnił obowiązki redaktora wojennej gazetki „Krasnyj kawalerist”, nikogo więc nie dziwiło, że notował opisy miejsc, osób i zdarzeń, choć jego inteligencki wygląd nie budził zaufania kozackich towarzyszy. Wrócił z tej wojny do Moskwy i zarzucił redakcje swoimi utworami: opowiadaniami, korespondencjami. Dowódca 1. Armii Konnej Siemion Budionny i jego przyboczni, choć upamiętnieni w opowiadaniach, nie byli z tych utworów zadowoleni, bo pokazywały żołnierzy jako rozbestwionych okrutników, eksponowały chaos wojenny i wszechobecne zniszczenie. Część opowiadań została zdjęta przez cenzurę jeszcze w latach 20. Sam Babel natomiast okazał się człowiekiem niewygodnym, świadkiem zdarzeń, które nie powinny zostać utrwalone w sposób, który wybrał, kochankiem i przyjacielem

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Holocaust łapie za serce Holocaust łapie za serce
i
fragment okładki „Kommanda puff” autorstwa Dominika W. Rettingera; materiały promocyjne
Przemyślenia

Holocaust łapie za serce

Paulina Małochleb

Kicz Holocaustu pojawia się dzisiaj nie tylko w powieściach, ale i w literaturze non-fiction – dotyczy w równym stopniu niedawno wydanych opowieści ocalonych świadków, jak i utworów całkowicie fikcyjnych. O ile jednak nie odczuwamy dyskomfortu, wskazując kicz w powieści o Zagładzie, o tyle krępuje nas odkrycie kiczu w relacjach świadków czy w utworach powstających na podstawie ich biografii.

Na takim właśnie ograniczeniu żerują w dużym stopniu autorzy ckliwych opowieści o Zagładzie, którzy wychodzą z założenia, że metka „oparte na faktach” obroni ich przed zarzutami krytyki i podniesie sprzedaż. Mają niestety rację: kicz Holocaustu świetnie się sprzedaje – nie budzi też dzisiaj większych oporów ze strony odbiorców, a często właśnie kiczowaty sposób przedstawienia jest bardziej pożądany. Tatuażysta z Auschwitz Heather Morris rozszedł się w Polsce w nakładzie 100 tys. egzemplarzy i – jak informuje wydawca – ciągle znajduje się na listach bestsellerów. Latem reklamowano tę książkę w akcji „weź na koc”, a wiele czytelniczek umieszczało zdjęcie okładki na Instagramie w siermiężnej estetyce (koc, zdarty, bury sweter) lub przeciwnie – lifestyle’owej (świeże kwiaty, kawa, kolorowe poduchy, wanna z pianą, tatuaże – lecz bynajmniej nie obozowe).

Czytaj dalej