Wyjechali
i
Wołowiec, zdjęcie: Karolina Fidyk, Małopolski Instytut Kultury (CC BY-SA 2.0)
Opowieści

Wyjechali

Łukasz Saturczak
Czyta się 8 minut

śliczny śliczny kościółek
w obrębie dawnego unickiego
domostwa lecz nigdy w nim
nie będę u siebie choćbym zdążył

zakraść się do szkolnych
podręczników i zestarzeć to nie jest
moje miejsce (według pana
Czekalskiego) moje miejsce jest

w transporcie czyli po stronie
matki w bydlęcym transporcie

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, V. z tomu Kochanka Norwida

 

Historia wysiedleń przewija się w życiu mojej rodziny od zawsze, choć długo nie miałem takiej świadomości. Nie mieli jej zresztą również ci, których historia bydlęcych wagonów dotknęła bezpośrednio. Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki w posłowiu do tomu Imię i znamię pisał, że temat przynależności jego przodków do ukraińskiego podziemia był w rodzinie tematem tabu (jego matkę wysiedlono w okolice Giżycka, ale ostatecznie wróciła na Podkarpacie). Sam poeta urodził się już w ówczesnym województwie przemyskim (Wólka Krowicka k. Lubaczowa) w rodzinie, w której mówiło się językiem pogranicza (chachłacki) mocno obecnym w jego twórczości.

byli

Wieś, w której się wychowałem – Krówniki k. Przemyśla – dzieli od Wólki Krowickiej 60 kilometrów, idąc wzdłuż polsko-ukraińskiej

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Boska wojna
i
"The War for the Union, 1862—A Bayonet Charge", Winslow Homer, opublikowano w Harper's Weekly 12 lipca 1862 r. / Art Institute of Chicago
Wiedza i niewiedza

Boska wojna

Tomasz Stawiszyński

Przelew krwi towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Mimo ogromu cierpienia, jakie ze sobą niesie, w każdej epoce ludzie ulegają magnetycznemu urokowi wojny. Jak tłumaczyć tę mroczną fascynację?

Już nawet najbardziej umiarkowani komentatorzy przestali powtarzać, że nie ma się czym przejmować. I że wszystko jest tak naprawdę w najlepszym porządku. Bo to tylko zabawa, udawana próba sił, spektakl odgrywany na potrzeby żądnych sensacji mediów. Słynący z rzetelności i realizmu portal Politico ogłosił na początku stycznia: „Jest gorzej, niż myśleliście”. To znaczy ciągnące się od miesięcy twitterowo-telewizyjne przepychanki pomiędzy prezydentem USA Donaldem Trumpem a przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem mogą już wkrótce wkroczyć w kolejną fazę. Bynajmniej nie wirtualną.

Czytaj dalej