Zapowiedź nowego świata
i
„Kobiety pijące kawę”, Ernst Ludwig Kirchner, 1907 r., Wikiart (domena publiczna)
Doznania

Zapowiedź nowego świata

Kamila Dzika-Jurek
Czyta się 4 minuty

Kiedy świat ciągle tkwi jeszcze w zimowym bezruchu, życie zachęca nas, żeby wszystkiemu nadać prostszy bieg. Wyłączyć niepotrzebny hałas, oświetlać tylko ważne sprawy.

Dobrze jest też świtem usiąść w pokoju naprzeciwko okna i oprzeć ręce na akacjowym blacie stołu. Dobrze jest mieć ekspres w kuchni, który syczy – jakby co rano życie zaczynało się wciąż od nowa. Świat wydaje się wtedy tak mocno spoisty, ma w sobie ten przyjemny ład, który spotykamy tylko w literaturze, gdzie obok siebie, równo ułożone w rzędach, toczą swoje życie litery. Tworzą zupełnie inną przestrzeń, a jednak podobną do naszej. Para ciemnego napoju łączy się z „parą” tekstu – zapowiedzią świata, który dopiero mamy poznać; który dopiero wyłania się z mroku. Nie wiemy jeszcze, kim jest główny bohater,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Lato aż po horyzont
i
"Niebezpieczeństwo", Winslow Homer, ok. 1883–1887 r., The National Gallery of Art/Rawpixel (domena publiczna)
Złap oddech

Lato aż po horyzont

Kamila Dzika-Jurek

Ruch, rześkość powietrza, zalew światła, a przede wszystkim apetyt i otwartość na świat – czysta wspaniałość lata. Prosta i darmowa możliwość patrzenia jak najdalej w krajobraz, a przy tym zgoda na bycie w nim małym punktem – jednak patrzącym i myślącym. Esencji wakacji szuka Kamila Dzika-Jurek.

Żadne all inclusive ani wczasy w drogich kurortach, w których nie trzeba nawet wychodzić za płot, żeby się najeść i popływać, nie dadzą nam tego, co najważniejsze w wakacyjnym odpoczynku: możliwości patrzenia w dal – tę najdalszą, gdzie niebo styka się z wodą lub ziemią. I wspaniale pracującej wtedy wyobraźni, która za wszelką cenę chce się dostać za rozciągający się przed nami horyzont, podważyć jego linię, wejść za nią. Nieważne, czy patrzymy akurat z wierzchołka Kasprowego, ze ścieżki na Podlasiu – na roztaczające się pola zbóż – czy z plaży na wiejący nam w twarz zimnem i słoną wodą Bałtyk.

Czytaj dalej