Tag: wiersz

81. urodziny „Przekroju”
Sztuka + Opowieści
Doznania

81. urodziny „Przekroju”

Marcin Orliński
Czemu mamy hecne miny?
„Przekrój” ma dziś urodziny!

Jaki wynik? Osiem jeden.
Spoglądamy więc za siebie.

Warto było robić pismo
(i jest warto, warto cisnąć!).

Były gęsi (tryb: zielone),
byli także Bracia Rojek,

byli Mrożek i Gałczyński,
Tuwim, Brzechwa i Orliński.

(Sorry, że w tę moją mowę
wplatam grubą Częstochowę).

Pisaliśmy już o wszystkim,
lecz ostatnio jest nam bliski

temat zdrowia. Dieta, joga,
długowieczność… Olaboga!

Osiem jeden, panie losie,
to jest nowe jeden osiem.

Słowem: młodość i dojrzałość.
Dużo nam się już wydało

tych numerów (losie panie,
daj nam wieczne wydawanie!).

A z okazji tej rocznicy:
dziękujemy, Czytelnicy!

Tak to ujmę, siostro, bracie:
świetnie, że nas wciąż czytacie.

Trochę mi się kończą rymy,
zatem: wiwat! Urodziny!
Czytaj dalej Czytaj mniej
Dominośnik
Sztuka + Opowieści
Doznania

Dominośnik

A gdyby tak zamiast płytek zagrać słowami?
Marcin Orliński
Dżananda
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Dżananda

Bolesław Leśmian
Szedł Dżananda tym lasem, gdzie bywać snem mogę,
A miał drogę – na oślep. Wiadomo: miał drogę!
Węże w blask się nicości wśniwały plamiście,
Słoń się wzgórzył w zaroślach, ciemniejąc łbem w liście.
Małpy w żarach niechlujnych pławiły wzrok dziki,
Ogonem nieprzytomne gmatwając storczyki.
Lampart futrem przegrzanym polegał na grzbiecie
I ssał łapę, ślepiami gnuśniejąc w zaświecie,
A mrowiska, skąd mrówki, jak wylew krwi, płyną,
Pachniały młodej mirry chętną wypociną.

Tchu nie stało wieczności! Nie drgnęły upały!
Świat i zaświat tym samym snem nieruchomiały.
Nie bruździły się trawy, nie skrzypiały krzaki,
Nie szumiały mangowce, nie śpiewały ptaki.
Jedna cisza – od nieba, a druga – od lasu –
Cisza ciszy – nie słyszy… Czas nie czuje czasu…

Dżananda, snem trącony, na polanę zboczył
I zaoczył dziewczynę… I znowu zaoczył…
Leżała, dłużąc w trawie swój dreszcz jednolity.
Paw z nią gruchał, a w pawiu tkwił Indra ukryty.
Porzucił praistnienia zjesieniałość górną,
By się nasnuć jej w oczy tak barwno i piórno!
Krył się w ptaku naprędce i krył się nieściśle,
W pawim wątku, jak w trwożnym mętniejąc domyśle –
I puszyściał jej w szyję i szeptał do ucha,
Aż mu coś odszepnęła dziewczyna-szeptucha,
I zaśmiała się nagle z całej w słońcu duszy,
Usznymi paluszkami zatykała uszy.
I dyszała do pawia, a paw do niej dyszał,
Lecz tego, co mówili, Dżananda nie słyszał.
Śniadą w twarzy miał zawiść, a w oczach miał drwinę,
Duchem smaglił się w pawia. Już kochał dziewczynę!
I gdy paw zmyślnym dziobem włos sypki roztrząsał,
Łuk pochwycił i strzałę w łeb ptaka nadąsał!

Spłoszył się Bóg, w ptaszęcym ledwo skryty ciele,
I odfrunął z trzepotem w bliskie różnoziele.
Zlękłym piersiom, gdy strzała żer nowy odgadła,
Zbrakło pawiej osłony. Dziewczyna – upadła!

I o ziem cisnął Indra upierzenie ptasie,
Co w świat, warcząc, pomknęło – i pobladł w bezczasie
I zawołał: „Kto zgadnie człowieka i strzałę?
Jam dla ciebie te piersi powcielał w sny białe!
We mnie godził cios wszelki, tym kształtom zadany!” –
I pokazał na biodrze ciąg dalszy jej rany…
A ciąg dalszy był nieco podobny do kwiatu:
Źdźbło nieba na szypułce Bożego szkarłatu.

„Spal te zwłoki na kwiatach, gdzie zeszła się ze mną,
Gdym cię jeszcze przyszłością miłował daremną!
Kto dziewczynę przybłąkał w twych pragnień ustronie?
Kto wypulchnił jej wargi i wyśnieżył dłonie?
W tęcze pawie wbóstwiony szalenizną ducha –
Kto twe imię – twarz twoją wmawiał jej do ucha?
Kto miłości i smutku nauczył zawczasu,
Byś kochany był pierwej, nim wejdziesz do lasu?
Aleś ty – wzgardco pawia – zamyślił grześć w grobie
Tego, co los twój w piórach rozszeptał i w dziobie?
Boga chciałeś zmóc w ptaku? Nikczemny sen karła!
Ptak odleciał! – Bóg żyje! – Dziewczyna umarła!” –

I zezem spojrzał Indra na śmierć i na życie
I zniknął! – I był tylko ten zanik w błękicie!
I wrzask pawia skądinąd – i cisza niezwłoczna…
A kto widział tę ciszę – ten wie, że widoczna.
I popatrzył Dżananda na zwłoki dziewczęce
I pomyślał: „To właśnie – jej usta, jej ręce…”
I pomyślał osobno: „To właśnie – jej ciało.
Gdzie ów czas, który płynął, nim wszystko się stało?
Trzebaż było aż takiej miłości i trwogi,
Bym ją stracił, gdy byłem już do niej w pół drogi?
Trzebaż było aż Boga i strzały, i pawia,
Bym takiego dosięgnął w ciemności bezprawia?

Gdyby Bóg się nie spłoszył, a ptak się nie minął,
Boga tylko bym zabił! Bóg tylko by zginął!
Ale tak się to niebo skiełznęło po niebie,
Że nie wiem, czy za Boga – czy zmarła za siebie?
I tak się poździerzgało istnienie z istnieniem,
Że śmierć stała się błędem, a błąd – przeznaczeniem!”

I nie wiedział Dżananda, czym w mgłach jego winy
Paw się różni od Boga, a Bóg od dziewczyny?
I nie wiedział, kto strwonił pierś, co się wykrwawia?
On – czy paw nie bez Boga? – Czy Bóg nie bez pawia?
I nie wiedział, czyj zamysł ani zbrodnia czyja?
Kto tu kocha – kto ginie – kto kogo zabija?

 
Wiersz z tomu Poezje wybrane Bolesława Leśmiana, wyd. Zakład Narodowy Ossolińskich, Wrocław 1991.
Czytaj dalej Czytaj mniej
Wyraki
Sztuka + Opowieści
Doznania

Wyraki

Małe nocne zwierzątka, wyraki. Niezauważalne, dostrzeżone przez poezję. Prezentujemy kolejny odcinek Wierszówki.
Ludwik Filip Czech
Gramatyka
Sztuka + Opowieści
Doznania

Gramatyka

Zuzanna Ginczanka
(– a wrosnąć w słowa tak radośnie,
a pokochać słowa tak łatwo –
trzeba tylko wziąć je do ręki i oglądnąć jak burgund pod światło).

Przymiotniki przeciągają się jak koty
i jak koty są stworzone do pieszczot
miękkie koty ciepłe i potulne mruczą tkliwość andante i maesto.
Miękkie koty mają w oczach jeziora i ziel-topiel wodorostną na dnie.
Słodko patrzeć przymiotnikom w źrenice
t a j e m n i c z e  i  n a j c i c h s z e  i  z d r a d n e –

Zaś przysłówek to nagły cud
niespodzianka potartych krzesiw –
było coś – nie wiadomo jak
a już styl ma żywy jak trzeźwość –
było coś – nie wiadomo jak,
a już teraz jest w  s k o s  i  w  p o p r z e k
i  o b u r ą c z  oplata myśl
i jest  p e w n i e,  r z e w n i e  i  d o b r z e. –

Oto jest bryła i kształt, oto jest treść nieodzowna,
konkretność istoty rzeczy, materia wkuta w rzeczownik,
i nieruchomość świata i spokój martwot i stałość,
coś, co trwa wciąż i jest, bo prawdą z pustki się stało –
Oto są proste  s t o ł y  i twarde drewniane  ł a w y,
oto są drżące i wątłe z tkanek roślinnych  t r a w y,
oto jest  k o ś c i ó ł  z cegieł, co w Bogu gotykiem sterczy,
i oto jest ludzkie żywotne, żylne, tętnicze  s e r c e. –

A czasownik, pal go czart:
prężnych sprężyn rzutny hart.
Gdy wytryska w nagły ruch,
ściera rzewność w pył i puch;
nie ma miejsca na zmrok lila,
bez do okien się nie schyla –
jeśli ból, to twardy ból,
nie smętnica żalnych pól.
Gdy o szczęście  w a l c z y ć  mam,
zerwę, zburzę opór tam:
żywy mięsień, żywa pięść
może  z d o b y ć  tkliwość szczęść –
Wszystkie smętki, precz do diaska! –
stoi słowo, koniem parska,
staje dęba, wpada w szał –
tylko  s i ą ś ć  i  p ę d z i ć  w cwał

A zaimki to malutkie pokoiczki,
gdzie na oknach rosną małe doniczki.
Każdy kącik – to pamiątka po dawniej
a są tylko  d l a   C i e b i e  i  d l a  m n i e.
Tu tajemną abrakadabrą
kwitną prawa miłosnych algebr:
j a  –  t o  t y,  t y  –  t o  j a (równanie)
ja  b e z  c i e b i e  –  t y  b e z e  m n i e  to zero.
My lubimy otuleni zmierzchami
w małych słowach jak w szufladkach szperać.
J a  t o  t y  –  t y  t o  j a.  Równanie.
A zaimki są tak tajne jak kwiaty,
jak malutkie, malutkie pokoiczki,
w których mieszkasz w tajemnicy przed światem.



Fragment wiersza Gramatyka z tomu Zuzanna Ginczanka. Poezje zebrane (1931–1944), wyd. Marginesy, Warszawa 2019.
Czytaj dalej Czytaj mniej
Jesteś światłem
Sztuka + Opowieści
Doznania

Jesteś światłem

Wiersz z tomu „Hulanki & Swawole” wraz z komentarzem autora specjalnie dla czytelników „Przekroju”.
Tomasz Różycki
Dokąd odlatują kawki
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Dokąd odlatują kawki

Proces wewnętrznej przemiany wywołuje zarówno ból, jak i wzrost – polecamy wiersz na dziś.
Aglaja Janczak
list do Mikołaja
Sztuka + Opowieści
Opowieści

list do Mikołaja

Wiersz o tym, co najważniejsze, wybrał do „Wierszówki” Marcin Orliński.
Iryna Mularczuk
Odkrycie
Sztuka + Opowieści
Doznania

Odkrycie

Wiersz o tym, że warto dać szansę nadziei.
Aglaja Janczak
Śmierć
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Śmierć

Wiersz na jesienną zadumę wybrał w ramach cyklu „Wierszówka” Marcin Orliński.
Aleksander Wierny