Uczeń Czarnoksiężnika Uczeń Czarnoksiężnika
i
„Mężczyzna palący fajkę wodną", Pierre Le Lorrain Vallemont, National Library of Medicine, Rawpixel (domena publiczna)
Przemyślenia

Uczeń Czarnoksiężnika

Z Archiwum „Przekroju”
Stefania Grodzieńska
Czyta się 4 minuty

Część pierwsza

Każdy w pewnym momencie życia postanawia czymś zostać: jeden lekarzem, drugi malarzem, trzeci konduktorem. Ksawery Tarpak postanowił zostać potężnym. W tym celu udał się na naukę do czarnoksiężnika.

Czarnoksiężnik po całych nocach czytał mądre dzieła, które przedtem napisali jeszcze mądrzejsi od niego i według zaczerpniętej z tych ksiąg wiedzy przygotowywał w retortach tajemnicze mieszaniny starych mądrości z nowymi mądrościami. Po wielu nocach ciężkich wysiłków i prób mówił: abrakadabra hopsa bumsa praks i w retorcie pojawiał się cudowny eliksir, pomagający ludziom żyć i pracować.

Czarnoksiężnik był stary i mądry, a Ksawery Tarpak był młody i głupi.
— Już ja podpatrzę jego sposoby i będę jeszcze potężniejszy, niż on — pomyślał sobie.

O, nieszczęsny Ksawery Tarpaku! Nie dostrzegłeś źródła potęgi mistrza: jego wiedzy i mądrości… Nie zrozumiałeś, że potęga, osiągnięta za pomocą sposobów jest złą potęgą…
— Aha! Już wszystko wiem! — podskoczyłeś uradowany, usłyszawszy owo „abrakadabra hopsa bumsa praks” wygłoszone nad eliksirem…

Nazajutrz, od poniedziałku, Ksawery Tarpak postanowił zacząć być potężnym. W tym celu napisał krytykę utworu literackiego, powiedział nad nią: abrakadabra hopsa bumsa praks i zamieścił krytykę w tygodniku.

We wtorek w czasie dyskusji o nowym utworze scenicznym poprosił o głos. Szepnął do siebie: abrakadabra hopsa bumsa praks i przemawiał 53 minuty.

W środę napisał dla wydawnictwa recenzję, w której kwalifikował do druku jedną książkę, a odwalał drugą, mrucząc: abrakadabra hopsa bumsa praks.

W czwartek omówił na łamach dziennika film, w piątek wziął udział w kolegium na temat piosenki, a w sobotę wyraził zdanie na pewnej premierze prasowej. Przez cały czas powtarzał w duchu: abrakadabra hopsa bumsa praks.

Część druga

Czary zaczęły działać.
I oto w niedzielę Ksawery Tarpak przeczytał wypowiedzi czytelników na temat powieści Kazimierza Brandysa „Obywatele” w miesięczniku „Twórczość” z marca 1954.

„Czyż to najdziwaczniej narysowana w „Obywatelach” postać” — pisał jeden z czytelników. Dlaczego tę postać czytelnik uważał za aż tak dziwaczną? Abrakadabra. Bo to chłopak z proletariackiej rodziny, pozytywny, utalentowany, a „przeżywa jakieś typowo inteligenckie wygibasy i łamańce”. „Zbacza z jasno wytkniętej samemu sobie drogi. Zupełnie niezrozumiałe”.

Gdzie indziej zapewniano, że hopsa „młody, silny, świadomy członek partii nie powinien, nie ma prawa upaść. To byłby… poważny błąd polityczny”.

Następny zaczarowany zwracał uwagę, że bumsa „zespół redakcyjny nie jest zgranym kolektywem. Autor skrytykował go, ale nie postawił radykalnych środków zaradczych”.

A oto czytelniczka obawia się, iż praks „gdy przeczytają to podfruwajki — to gotowe uwierzyć, że tak właśnie wygląda prawdziwa miłość. Tak nie można”. I zaleca skierować uczucia Czyża w stronę Bronki, która „więcej zasługuje na wzajemność”…

Ksawery Tarpak wstrząsnął się i zadzwonił zębami na myśl o powieści, która by spełniała postulaty tych czytelników. Nagłe potworna myśl przeszła go jak sztylet. Tak… Prawda była trudna do zniesienia! Między wierszami tych listów, pisanych w najlepszej wierze i woli, odnalazł zaklęcie, skradzione czarnoksiężnikowi.

Zjęty najgorszymi przeczuciami pobiegł na publiczną dyskusję o utworze scenicznym.

„…Robotnik nie może być abrakadabra negatywny”…
„…Były alkoholik nie może być hopsa pozytywny”…
„…Pozytywny nie może się bumsa załamywać”…
„…Negatywny nie może być praks strażakiem”…

Abrakadabra hopsa bumsa praks wyzwoliło żywioły, prości ludzie powtarzali bredzenia Ksawerego Tarpaka. Opanowany panicznym lękiem uczeń czarnoksiężnika jął odwoływać niebacznie skradzione zaklęcie.

— Stójcie! Zatrzymajcie się! — wołał. — Jesteście zaczarowani! Odzyskajcie swój własny, uczciwy sąd o sztuce, otrząśnijcie się! Skarp asmub asoph arbada-karba!

Ale nie pomogło odwrócenie zaklęcia w drugą stronę. Rozpętana nawałnica już nie dała się powstrzymać. Teraz prości czytelnicy żądają schematyzmu, na każdą próbę napisania utworu nie szablonowego odpowiadali sloganami Ksawerego Tarpaka, rzucali twórcom jego bezsensowną abrakadabrę.

Ileż wysiłków, ileż czasu będzie wymagało odrobienie okresu twej potęgi, o Ksawery Tarpaku, niezdolny uczniu czarnoksiężnika!

 

Tekst pochodzi z numeru 472/1954 r., a mogą Państwo przeczytać go w naszym cyfrowym archiwum.

Czytaj również:

Przedostatnie, ostatnie Przedostatnie, ostatnie
i
„Śmierć Marii”, Albrecht Dürer, Cleveland Museum of Art, Rawpixel (domena publiczna)
Doznania

Przedostatnie, ostatnie

Z Archiwum „Przekroju”
Ewa Kossak

Tradycja przekazuje licznie przedśmiertne, ostatnie słowa wyrzeczone przez znane postacie tuż przed zgonem, które to zwroty – w wielu przypadkach – przytaczane są w codziennym języku niemal przysłowiowo.

Niemała liczba tych ostatnich słów nie jest potwierdzona źródłami historycznymi; co do innych można mieć wątpliwości, czy rzeczywiście były one ostatnimi słowami, czy zostały właściwie zrozumiane, czy wreszcie – z różnych względów – nie zostały poprawione i upiększone w intencji stworzenia odpowiedniej legendy.

Czytaj dalej