Dziś w tramwaju jedna pani mnie popchnęła i spytała z ciekawością:
— Co się pani tak pcha, oczów pani nie ma na głowie, czy co?
— Dziwię się, że pani mnie posądza o popychanie — odpowiedziałam grzecznie — przecież ja jestem ta uprzejma z „Przekroju”.
Ale ta pani powiedziała, że takich uprzejmych jak ja, to ona ma na pęczki i że mogę pocałować ją w nos.
— Chętnie bym to zrobiła, proszę pani, ale boję się, czy to nie będzie zbyt wielka poufałość z mojej strony.
Ale ta pani rozproszyła moje obawy nową, zastępczą propozycją, którą przedłożyła na wypadek, gdybym nie chciała pocałować jej właśnie w nos. Z propozycji tej jednak nie skorzystałam, bo zorientowałam się, że nie jest ona podyktowana wyłącznie serdecznością.
Tekst pochodzi z numeru 342/1951 r., a mogą Państwo przeczytać go w naszym cyfrowym archiwum.