Chryzostoma Bulwiecia podróż do Ciemnogrodu, cz. IV Chryzostoma Bulwiecia podróż do Ciemnogrodu, cz. IV

Chryzostoma Bulwiecia podróż do Ciemnogrodu, cz. IV

Z archiwum „Przekroju”
Konstanty Ildefons Gałczyński
Czyta się 2 minuty

TO BE OR NOT TO BE

Bulwieć siadł grzecznie
na strapontenie
i czekoladkę
przełknął z nadzieniem.

Kurtyna wolno
w górę się wznosi.
O, cudowności
teatralności!

Więc jeszcze jedno
połknął nadzienie
i już zaczęło
się przedstawienie.

Przycichła nieco
orkiestra dęta.
Na scenę weszli
duńscy książęta;

chłopy jak byki,
z grzywą na karkach,
przy kordelasach
i przy zegarkach.

Bo po co aktor
płacze i skamle,
że tylko on jest
jedyny Hamlet?

Dobra Dyrekcja,
by te łzy otrzeć,

zadaptowała
sztukę samotrzeć.

Zamiast dwudziestu
pięciu postaci
sami Hamleci
byli w dramacie.

Na diabła Grabarz
z tą Ofeliją!
Chcą grać chłopaki,
niech się wyżyją.

W ten sposób szlagier!
pierwszy raz w świecie!
grali w „Hamlecie”
sami Hamleci.

Ręka na sercu.
Twarze ponure.
„Być albo nie być”
wołali chórem.

Fragment tekstu z nr. 450/1953, s. 12. Całość możesz przeczytać w naszym archiwum

Czytaj również:

81. urodziny „Przekroju” 81. urodziny „Przekroju”
i
rysunek: Marek Raczkowski
Doznania

81. urodziny „Przekroju”

Marcin Orliński

Czemu mamy hecne miny?
„Przekrój” ma dziś urodziny!

Jaki wynik? Osiem jeden.
Spoglądamy więc za siebie.

Czytaj dalej