Kolorowym atramentem

Z archiwum „Przekroju”
Czesław Miłosz
Czyta się 2 minuty

Obecnie jestem namiętnym czytelnikiem naszych gazet i tygodników, ale czytelnikiem bardzo surowym. Trudno, nauczyły mnie tego lata okupacji.

Kiedy za czytanie prasy ryzykowało się głową, trzeba było wiedzieć, czy ta wysoka cena odpowiadała wartości towaru. Dzisiaj jeszcze łapię się na tym, że chowam kupione pismo do kieszeni, biegnę do domu, zamykam się w czterech ścianach i dopiero tam odczytuję je od deski do deski. Jak rzekłem, moje wymagania są wysokie. Przede wszystkim nie lubię nudy i monotonii i nie podzielam zdania tych ludzi poważnych i dostojnych, którzy uważają, że trzeba nudnie pisać o nudnych sprawach i nudnie pisać o ciekawych sprawach. Skłoniłbym się raczej do przeciwnego zdania, utrzymując, że o nudnych i o ciekawych sprawach można pisać ciekawie. […]

Nie jest wygodnie być powojennym czytelnikiem. Za dużo się chce. Ma się tak wysokie wyobrażenie o pismach, jakby nadal drukowały się w zakonspirowanych drukarniach, a przewożenie ich tramwajem groziło bardzo daleką podróżą międzyplanetarną.

Fragment tekstu z nr. 2/1945, s. 13. Całość możesz przeczytać w naszym archiwum.

Czytaj również:

Demokratyczny savoir-vivre 1976

Z archiwum „Przekroju”
Jan Kamyczek

ZMARTWIONA KASIA: „Po jego powrocie z ferii powiedziałam mu, że był u mnie kolega z Warszawy. Od tego czasu wszystko zaczęło się psuć między nami, zaczęliśmy spotykać się rzadziej, wreszcie wcale, prócz na terenie wspólnych zainteresowań, gdzie rozmawiamy ze sobą bardzo mało. Co zrobić, żeby sprawa wyjaśniła się? Czyżby był taki zazdrosny? Rozumie przecież, że mogę mieć kolegów”. – Na feriach poznał dziewczynę, to najprostsze wyjaśnienie. Domysł ten jednak zatrzymaj dla siebie, nie trzeba ułatwiać mu deklaracji zerwania, która w przeciwnym razie może wcale nie nastąpić, bo naprawdę nie będzie miał odwagi, a potem o dziewczynie z ferii przestanie myśleć (nieobecne mają słabe szanse).

BOGNA: – Owszem, możesz mu dać na Gwiazdkę swoją fotografię z dedykacją. W formułce: Od wiernej na zawsze… opuś­ciłbym to na zawsze, bo kto wie.

Czytaj dalej