Kolorowym atramentem Kolorowym atramentem

Kolorowym atramentem

Z Archiwum „Przekroju”
Czesław Miłosz
Czyta się 2 minuty

Obecnie jestem namiętnym czytelnikiem naszych gazet i tygodników, ale czytelnikiem bardzo surowym. Trudno, nauczyły mnie tego lata okupacji.

Kiedy za czytanie prasy ryzykowało się głową, trzeba było wiedzieć, czy ta wysoka cena odpowiadała wartości towaru. Dzisiaj jeszcze łapię się na tym, że chowam kupione pismo do kieszeni, biegnę do domu, zamykam się w czterech ścianach i dopiero tam odczytuję je od deski do deski. Jak rzekłem, moje wymagania są wysokie. Przede wszystkim nie lubię nudy i monotonii i nie podzielam zdania tych ludzi poważnych i dostojnych, którzy uważają, że trzeba nudnie pisać o nudnych sprawach i nudnie pisać o ciekawych sprawach. Skłoniłbym się raczej do przeciwnego zdania, utrzymując, że o nudnych i o ciekawych sprawach można pisać ciekawie. […]

Nie jest wygodnie być powojennym czytelnikiem. Za dużo się chce. Ma się tak wysokie wyobrażenie o pismach, jakby nadal drukowały się w zakonspirowanych drukarniach, a przewożenie ich tramwajem groziło bardzo daleką podróżą międzyplanetarną.

Fragment tekstu z nr. 2/1945, s. 13. Całość możesz przeczytać w naszym archiwum.

Czytaj również:

Przedostatnie, ostatnie Przedostatnie, ostatnie
i
„Śmierć Marii”, Albrecht Dürer, Cleveland Museum of Art, Rawpixel (domena publiczna)
Doznania

Przedostatnie, ostatnie

Z Archiwum „Przekroju”
Ewa Kossak

Tradycja przekazuje licznie przedśmiertne, ostatnie słowa wyrzeczone przez znane postacie tuż przed zgonem, które to zwroty – w wielu przypadkach – przytaczane są w codziennym języku niemal przysłowiowo.

Niemała liczba tych ostatnich słów nie jest potwierdzona źródłami historycznymi; co do innych można mieć wątpliwości, czy rzeczywiście były one ostatnimi słowami, czy zostały właściwie zrozumiane, czy wreszcie – z różnych względów – nie zostały poprawione i upiększone w intencji stworzenia odpowiedniej legendy.

Czytaj dalej