Fatalny i godny pożałowania wypadek zdarzył się onegdaj w Hotelu Bristol. Przebywający u nas gościnnie joga, pan Hasena-Yhy-Sawa, uległ poważnemu zatruciu podczas uprawiania normalnych ćwiczeń jogów, polegających między innymi na systemie wdechów, które mają na celu pobieranie z atmosfery mistycznej substancji życiodajnej, zwanej praną. Jak się okazało, prana była nieświeża.
Fragment tekstu z nr. 829/1961, s. 6. Całość możesz przeczytać w naszym archiwum.