Babie lato u Babalskich Babie lato u Babalskich
i
"Babie lato", Józef Chełmoński, 1875 r./MNW (domena publiczna)
Ziemia

Babie lato u Babalskich

Berenika Steinberg
Czyta się 6 minut

Znowu zawitałam do Pokrzydowa, do gospodarstwa ekologicznego państwa Babalskich. Tym razem chcę porozmawiać z panem Mieczysławem o jesieni. Na szczęście na rozmowie się nie skończy.

Już na początku spot­kania pan Mieczysław zachęca mnie, bym skosztowała piołunu spod płotu. Próbuję. Jest gorzki jak śmierć, ale podobno zbawienny dla żołądka.

– Aaa, gorzkie! – krzyczę i wypluwam na ziemię przeżute listki. – Jak pan może tak spokojnie to jeść? Czy to mnie przypadkiem nie otruje?

– A tam, otruje – uśmiecha się pan Mieczysław. – Przecież z tego absynt się robi. O, a tu podagrycznik, pani spróbuje. Delikatniejszy, prawda?

Rzeczywiście, takie zielsko mogłabym dodawać zamiast rukoli do sałaty z sosem winegret. Okazuje się, że jest dobre na dnę moczanową. Wolę nie wiedzieć, co to, więc rwę więcej drobnych liści i ładuję do ust.

– Kiedy w rolnictwie zaczyna się jesień? – pytam, siadając na tył skutera.

– Kiedy

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Sekrety dzikiej kuchni: Od japońskiej tempury po zapomniane polskie warzywa Sekrety dzikiej kuchni: Od japońskiej tempury po zapomniane polskie warzywa
i
W Japonii istnieje pojęcie "momijigari", czyli oglądania jesiennych liści (dosłownie „oglądania klonów”). Zdjęcie: VadoIn Giappone/Pixabay (domena publiczna)
Dobra strawa

Sekrety dzikiej kuchni: Od japońskiej tempury po zapomniane polskie warzywa

Zagajnik
Łukasz Łuczaj

Sezon na momijigari

W niektórych stronach Japonii je­sienią jada się liście klonów (po japońsku momiji) w tempurze! Oczywiście nie dla ich smaku, gdyż pożółkłe klonowe liście smakują celulozą. Są one rusztowaniem dla ciasta, które układa się w klonowy kształt. W Japonii istnieje też pojęcie momijigari, czyli oglądania jesiennych liści (dosłownie „oglądania klonów”). Delektowanie się ulotnością jest ważną częścią estetyki japońskiej. W ogrodzie opiera się ona na kontraście niezmienności pewnych elementów, takich jak kamienie czy rośliny zimozielone, i krótko kwitnących ogrodowych pereł. Powstaje krajobrazowe haiku.


Termity hodują grzyby

W tropikach też zbiera się grzyby! Na przykład w środkowej i wschodniej Afryce czy w Azji Południowo-Wschodniej. Na targowiskach Laosu, gdzie prowadzę badania naukowe, widuję kilkanaście gatunków. Niektóre to te same lub prawie te same co w Polsce: kurki, gołąbki, prawdziwki. Rarytasem tropików są jednak grzyby z rodzaju Termitomyces. Wyglądają trochę jak kanie czy czernidłaki, a rosną przy kopcach termitów, które opiekują się ich grzybnią. W mojej opinii smakują trochę jak jadalne muchomory (cesarski albo czerwieniejący). W krajach dawnych Indochin istnieje także wyraźnie wyróżniony sezon grzybowy. W „zimie”, przy temperaturze około 30°C i małej wilgotności, grzybów jest jak na lekarstwo, za to targi pełne są ich w porze monsunu i zaraz po nim – od czerwca do początku listopada, gdy jest wilgotno i jeszcze goręcej niż w porze suchej.

Czytaj dalej