Codzienna magia Codzienna magia
i
kolaż: „Przekrój"
Promienne zdrowie

Codzienna magia

Sylwia Niemczyk
Czyta się 13 minut

Zwykłe czynności możemy wykonywać nawykowo, nieuważnie, nawet bezmyślnie, oszczędzając przy tym czas i energię. Możemy jednak je również wykonywać w skupieniu, starannie, trochę wolniej. Wtedy zwykłe zmieni się w niezwykłe

Moja prababka nigdy nie rozkroiła bochenka chleba bez wcześniejszego uważnego przeżegnania go nożem. Kiedy piła kawę – a robiła to tylko w niedzielę, i to nie w każdą: zmarła pod koniec lat 80., nie dożyła czasów, kiedy kawa straciła status rarytasu – siadała uroczyście przy stole, twarzą do okna, i celebrowała łyk po łyku. Zresztą wszystko inne wykonywała z podobnym namaszczeniem. Tamtej pięcio- czy sześciolatce, którą wówczas byłam, wydawało się, że prababka jest po prostu bardzo stara i dlatego w jej świecie rzeczy dzieją się powoli i w dziwny, ceremonialny sposób. Dzisiaj jestem przekonana, że chociaż słowo „rytuały” pewnie nigdy nie przyszło jej do głowy, to była ich wielką miłośniczką.Jej nieśpieszność zupełnie nie przystawałaby do obecnych czasów, których dojmującą cechą jest pośpiech. Jednocześnie stanowi on istotny czynnik, który obniża nasz dobrostan oraz szkodzi zdrowiu psychicznemu i fizycznemu. Presja czasowa drastycznie obniża funkcje poznawcze: logiczne myślenie, zdolność do podejmowania decyzji, koncentrację. Jeszcze bardziej cierpi nasze życie emocjonalne i społeczne – poczucie niedoczasu to znaczący powód nasilający stres. Ale chociaż brzmi to aż nazbyt prosto, sposób mojej prababki może być antidotum na te bolączki: usiąść i popijając coś ciepłego, popatrzeć przez 10 minut,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Na Wschodzie dharma, na Zachodzie flow Na Wschodzie dharma, na Zachodzie flow
i
kolaż: „Przekrój"
Promienne zdrowie

Na Wschodzie dharma, na Zachodzie flow

Beata Kucieńska

Mistycy Wschodu i współcześni psycholodzy mówią jednym głosem – sens życia rodzi się z wierności temu, co jest naszą własną drogą. Wszystko inne to tylko szum.

Pozwól sobie być cicho przyciąganym przez tajemniczy głos tego, co naprawdę kochasz. On cię nie zawiedzie – radził Rumi, XIII-wieczny poeta i mistyk suficki. To właśnie wsłuchanie się w najgłębsze pragnienia i tęsk­noty stanowi jeden z kluczy do życia w zgodzie ze sobą; takiego, by u schyłku nie odkryć z goryczą, że goniliśmy za mirażem, a nie za tym, co naprawdę miało znaczenie. Joseph Camp­bell, amerykański znawca mitologii różnych kultur, pisał o tej podróży w podobnym duchu: „Jeśli podążasz za tym, co daje ci szczęście, wchodzisz na ścieżkę, która od zawsze na ciebie czekała, i zaczynasz żyć takim życiem, jakie naprawdę powinieneś wieść”.

Czytaj dalej