Dar widzenia więcej Dar widzenia więcej
i
„Kompozycja VII”, Wassily Kandinsky, 1913 r. (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Dar widzenia więcej

Mateusz Demski
Czyta się 12 minut

Dla naukowców to anomalia w połączeniach mózgu, dla artystów – źródło inspiracji. Synestezja pozwala widzieć to, co dla innych niewidoczne: kolory słów, smaki dźwięków, emocje ukryte w kształtach.

Na pytanie: „Jakim kolorem jesteś?” odpowiadają podobnie.– Jestem żółto-czerwony; swoje imię widzę na żółto, a nazwisko na czerwono – tłumaczy jeden z nich. – Używam formy Kuba. Nie lubię, jak się mówi na mnie Jakub, bo wtedy zamiast żółty jestem fioletowy. Zestawienie fioletowego z czerwonym jakoś do mnie nie przemawia. Jest w nim coś rytualnego, ale jest też w pewnym sensie chłodne. Fiolet pożera czerwień z nazwiska, a żółto-czerwony ma fajną energię.– Jak warszawskie autobusy – zauważam.

– Nie do końca, mój czerwony ma troszkę inny odcień – poprawia. – Trudno to wyjaśnić, może to kwestia faktury. Odcienie zależą tak naprawdę od wszystkich liter w słowie. Pierwsza litera zabarwia cały wyraz. Samogłoski mają to do siebie, że są dla mnie przezroczyste. Są jak woda w akwarelach: rozjaśniają kolory.

Pewne imiona widzi w kolorach, które wydają mu się nieprzyjemne. Nie lubi brązu, a praktycznie każdy Paweł jest mocno brązowy.

Paweł Pawłowski jest w jego głowie brązowym brązem.

Cyfry za to mają dla niego rysy osobowościowe. Ósemka jest jowialna, siódemka – podstępna, a piątka serdeczna.

To, że litery uzyskują w jego oczach konkretne barwy, Kuba Mikurda, reżyser i badacz filmu, wiedział już w szkole podstawowej. O synestezji usłyszał dopiero na studiach. Był to też czas, kiedy zaczęto mówić o neuroróżnorodności. Wcześniej mózg był organem traktowanym w podobny sposób, co serce – wszyscy ludzie mieli mniej więcej taki sam. Dopiero teraz okazuje się, że każdy mózg jest skonstruowany zupełnie inaczej.

Marta Mołodyńska-Wheeler wpisuje w wyszukiwarce internetowej hasło „synestezja”. Na ekranie wyświetlają się po kolei wyniki: „defekt mózgu”, „halucynacje po LSD”, „dar”. Od kiedy pamięta, każde słowo ma dla niej swoją barwę. Tak jak każdy dźwięk i każdy utwór, który gra. Zawsze ma kolorowo przed oczami. Całe życie wiruje w kolorach. Z pojęciem synestezji również spotkała się na studiach.

Trudno jej wyjaśnić, czy to dar, czy przekleństwo. Jako pi

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Blues Blues
i
Muzycy uliczni w West Memphis, Arkansas, zdjęcie: Ben Shahn, październik 1935 r., The New York Public Library (domena publiczna)
Doznania

Blues

Z Archiwum „Przekroju”
Jan Poprawa

Jest głosem samotnego robotnika na polu, matki i dziecka, skargi niewolnika, szlochem kochanka bez dziewczyny i dziewczyny bez miłości, chórem głosów wnoszących się nad polem wraz z szarpnięciem struny gitary, smutną pieśnią dobiegającą z szuwaru przy samotnym szlaku żelaznej drogi.
(Ramsey Jr)

Oto jeden z najprzedziwniejszych i najżywotniejszych gatunków artystycznych naszych czasów. I jedna z największych zagadek. Blues.
Zaintrygował badaczy, zapłodnił poetów. Nade wszystko jednak zdobył własne audytorium. Słuchaczy-wyznawców, którzy śmiało mogą powtórzyć za czarnoskórym śpiewakiem: Jest we mnie blues.

Czytaj dalej