Czego to człowiek nie wymyśli, żeby nie pójść na bal…
Często chodziłam do zoo, kiedy byłam debiutantką. Tak często, że lepiej znałam zwierzęta niż moje rówieśniczki. Właściwie bywałam w zoo codziennie, żeby uniknąć ludzi. Najlepiej poznałam młodą hienę. Ona też mnie poznała. Była bardzo inteligentna. Nauczyłam ją francuskiego, a ona w zamian nauczyła mnie swojego języka. Dzięki temu spędzałyśmy razem miłe godziny.
Moja matka zamierzała wydać 1 maja bal na moją cześć. Całymi nocami nie mogłam spać ze zdenerwowania. Nie znosiłam balów, zwłaszcza tych wydawanych na moją cześć.
1 maja 1934 roku wczesnym rankiem poszłam odwie