Bardziej, lepiej, szybciej, mocniej Bardziej, lepiej, szybciej, mocniej
i
zdjęcie: Nicklas Brendborg; opracowanie graficzne „Przekrój"
Dobra strawa

Bardziej, lepiej, szybciej, mocniej

Rozmowa z Nicklasem Brendborgiem
Marta Anna Zabłocka
Czyta się 19 minut

Cukier, sól, mocne kolory, duże rozmiary, skaczące piksele. Różne substancje, ten sam mechanizm – superbodźce pobudzają układ nagrody intensywniej, niż natura kiedykolwiek przewidziała.

Branże spożywcza i technologiczna wykorzystują wiedzę o biochemii móz­gu, by tworzyć produkty, którym trudno się oprzeć. Są smaczniejsze, bardziej kolorowe, mocniej angażujące. Słowem: uzależniające. W tym celu sięga się po sztucznie wzmocnione bodźce, które wywołują reakcje o sile, jakiej nasza natura wcześniej nie znała. To zjawisko działa na naszą niekorzyść – prowadzi do osłabienia samokontroli oraz pogorszenia zdrowia psychicznego i fizycznego. Po pierwsze: warto zdać sobie sprawę z jego istnienia. Po drugie: można świadomie kształtować swoje nawyki i krytycznie oceniać pragnienia.

Marta Anna Zabłocka: Czym dokładnie są superbodźce i dlaczego tak trudno im się oprzeć?

Nicklas Brendborg: Zacznijmy od początku. Pojęcie to wprowadził do nauki holenderski biolog Nikolaas Tinbergen, który badał zwierzęta – głównie ptaki i ryby – próbując zrozumieć ich zachowania. W jednym z eksperymentów nad ostrygojadami przygotował sztuczne, gipsowe wersje ich jaj. Ptak ten znosi jaja o delikatnym, niebieskawozielonkawym kolorze, podczas gdy on przygotował jasnoniebieskie, bardziej jaskrawe i zdecydowanie większe. Okazało się, że ptaki wolały sztuczne jaja zamiast własnych, wybierały więc superbodziec.

Powód był prosty: zwierzęta te stawiały na większe oraz intensywniej zabarwione jaja, bo im zdrowsza samica, tym więcej energii może poświęcić na stworzenie mocniejszego pigmentu i większego jaja. Kolor i wielkość są więc symbolem jego zdrowia.

Ptaki ulegały superbodźcom, mimo że istniało fizyczne ograniczenie – nie mog­ły przecież znieść jaja pięć razy większego od siebie. Chociaż takie okazy nie miały prawa powstać w naturze, ostrygojady kierowały się zasadą: „Im większe, im kolor bardziej intensywny, tym lepsze”.

Nie da się ukryć – im intensywniejszy bodziec, tym silniej mu ulegamy. Tylko dlaczego zwierzęta nabierają się na jawne oszustwo?

Mamy też podobne badania na rybach – są takie małe rybki, które przyciąga kolor czerwony, ponieważ same są czerwone. Jeśli wystrugasz drewnianą rybkę, trochę większą niż prawdziwa, pomalujesz ją na czerwono i wrzucisz do wody – zareagują właśnie na nią.

Kiedy słys

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Strawa globalna Strawa globalna
i
Grafika nieznanego autora do alchemicznego manuskryptu Zoroaster Clavis Artis z 1738 r.; zdjęcie: domena publiczna
Dobra strawa

Strawa globalna

Ryszard Kulik

Na co mają wpływ nasze wybory kulinarne? Na wszystko.

Gwiazdy – w tym nasze Słońce – są olbrzymimi reaktorami termojądrowymi, w których zderzające się jądra atomów wodoru łączą się w cięższe jądra atomów helu, uwalniając ogromne ilości energii. To właśnie ona, wypromieniowana w przestrzeń kosmiczną, dociera do Ziemi i od ponad 3,5 mld lat podtrzymuje istnienie życia. Nic więc dziwnego, że w wielu kulturach to Słońce czczono jako pierwsze i najważniejsze bóstwo – źródło życia i energii, której potrzebuje niemal cała biosfera.Nasi dalecy przodkowie, obserwując cykliczne przemiany w przyrodzie, intui­cyjnie łączyli obecność życia ze świat­łem i ciepłem. Wraz z nadejściem wiosny, gdy dni stawały się dłuższe, a temperatura wyższa, rośliny budziły się do życia. A to oznacza, że wypuszczały zielone części w kierunku Słońca, wyłapując promienie. Dzięki energii rośliny przekształcały dwutlenek węgla z powietrza w swoje tkanki – głównie złożone cukry, a także białka i tłuszcze. Energia słoneczna pozostawała w nich zmagazynowana w postaci sił spajających wiązania chemiczne.Zwierzęta zjadające rośliny nauczyły się tę energię z powrotem uwalniać, by podtrzymywać własne życie. W tym procesie kluczową rolę odgrywa tlen, będący bardzo „społecznym” gazem: uwielbia łączyć się z wszystkim, co spotka na swojej drodze. I często tworzy stabilne związki. Naprawdę mało co jest w stanie mu się oprzeć. Co więcej, igraszki związkowe tlenu bywają bardzo gorące – w jego otoczeniu niemal wszystko dosłownie spala się, czyli utlenia.Tlen działa jak klucz, który otwiera wiązania chemiczne w związkach węgla i uwalnia zaklętą w nich energię. Łączenie się obu pierwiastków daje sporo gorąca. Aby zobaczyć ten proces w akcji, wystarczy spojrzeć w płomienie. W ognisku związki węgla (drewno) łączą się z tlenem, czemu towarzyszy uwalnianie się dużej ilości ciepła. Podobne palenisko nosi w sobie każde zwierzę, w tym człowiek.

Czytaj dalej